Ebola w strefie wojny. Lekarze w Demokratycznej Republice Konga walczą z wirusem w ekstremalnych warunkach
Służba zdrowia we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga prowadzi dramatyczny wyścig z czasem. Liczba przypadków Eboli szybko rośnie, a personel medyczny musi jednocześnie leczyć pacjentów, chronić siebie i powstrzymywać dalsze rozprzestrzenianie się śmiertelnego wirusa w regionie ogarniętym konfliktem zbrojnym.
Wszyscy pacjenci z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem są izolowani. Personel medyczny pracujący z nimi musi używać pełnego sprzętu ochrony osobistej. Jednak ze względu na ogromne niedobory środków ochronnych, coraz większą rolę odgrywają specjalne urządzenia medyczne.
Kapsuły Cube – nowe narzędzie w walce z wirusem
Jednym z nich jest Cube – przezroczysta, samodzielna jednostka do leczenia chorób wysoce zakaźnych. Pacjent znajduje się wewnątrz kapsuły, a personel może go obsługiwać za pomocą specjalnych rękawic tunelowych, bez konieczności wchodzenia do środka w pełnym kombinezonie ochronnym.
– To bardzo ważne rozwiązanie w takiej epidemii – podkreśla dr Papys Lame z organizacji ALIMA. – Zapewnia standard opieki, lepsze samopoczucie pacjentów i chroni personel medyczny.
W weekend do Bunii (stolicy prowincji Ituri – epicentrum epidemii) dotarły dwa takie urządzenia, kolejne dwa są w drodze.
Trudna diagnoza i brak sprzętu
Sytuację komplikuje fakt, że wczesne objawy Eboli (gorączka, ból głowy, osłabienie, bóle mięśni) są bardzo podobne do malarii, duru brzusznego i innych powszechnych w regionie chorób. Dopiero w późniejszym stadium mogą pojawić się charakterystyczne krwawienia.
Testowanie przebiega powoli, a testów jest za mało. Według najnowszych danych potwierdzono ponad 282 przypadki Eboli, w tym 42 zgony. Wśród ponad 1000 podejrzanych przypadków odnotowano już ponad 220 zgonów.
Obecnie nie istnieje zatwierdzony lek ani szczepionka na krążący w tym regionie szczep Bundibugyo. Pacjenci otrzymują jedynie leczenie objawowe – nawadnianie, tlen i wsparcie elektrolitowe.
Wojna komplikuje wszystko
Walka z Ebolą odbywa się w niezwykle trudnym otoczeniu. Region jest niestabilny – prowincja Ituri pozostaje pod rządami wojskowymi, a znaczące obszary Kiwu Północnego i Południowego kontrolują rebelianci z grupy M23. Ataki na ośrodki zdrowia i personel medyczny zdarzają się regularnie.
Szef Światowej Organizacji Zdrowia, dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, po weekendowej wizycie w Ituri nazwał sytuację "katastrofalnym zderzeniem choroby i konfliktu". Wezwał wszystkie strony konfliktu do zawieszenia broni, aby umożliwić pomoc medyczną.
Mimo ogromnych trudności organizacjom takim jak Lekarze bez Granic (MSF) i ALIMA udało się uruchomić ośrodki leczenia nawet na terenach kontrolowanych przez rebeliantów, m.in. w Gomie.
Sytuacja pozostaje bardzo poważna. Eksperci obawiają się dalszego rozprzestrzeniania wirusa, szczególnie że już dotarł do Ugandy. Sukces walki z epidemią będzie zależał nie tylko od sprzętu i personelu, ale przede wszystkim od bezpieczeństwa i zaufania lokalnych społeczności.