"Ebola dotarła do Kenii. Pierwszy pacjent zmarł, dziesiątki osób pod nadzorem służb".

Kenijskie służby sanitarne prowadzą szeroko zakrojoną akcję po potwierdzeniu pierwszego w historii kraju przypadku Eboli. Zakażony mężczyzna, który przyjechał z Demokratycznej Republiki Konga przez Ugandę, zmarł w Nairobi. Dziesięć osób, które miały z nim kontakt, objęto już kwarantanną, a władze próbują dotrzeć do kolejnych osób mogących mieć styczność z chorym.

KeniaKenia
Źródło zdjęć: © pixabay | redakcja ipolska24.pl

Pacjent był obywatelem Kenii, który przez kilka lat mieszkał w Demokratycznej Republice Konga. Zachorował około miesiąca wcześniej i korzystał z pomocy w kilku placówkach medycznych. Następnie przemieszczał się przez kolejne regiony DR Konga, drogą lądową dotarł do Ugandy, a stamtąd poleciał do Nairobi. Do stolicy Kenii przybył 3 października.

Po przylocie został przewieziony do szpitala, gdzie ze względu na objawy i historię podróży trafił do izolacji. Badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie wirusem Ebola szczepu Bundibugyo. Mężczyzna zmarł w nocy z 5 na 6 października. Jego pochówek przeprowadzono zgodnie ze specjalnymi procedurami bezpieczeństwa.

Kenijskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że zidentyfikowano 57 osób, które mogły mieć kontakt z chorym. Dziesięć z nich zostało już odnalezionych i skierowanych na kwarantannę do specjalistycznej placówki w Nairobi. Poszukiwania pozostałych nadal trwają.

Sprawa wywołała pytania o skuteczność kontroli sanitarnych na granicach i lotniskach. Pacjent przez wiele dni podróżował przez kilka miast i dwa państwa, mimo że wcześniej wykazywał objawy choroby. Szef Africa CDC Jean Kaseya zwrócił uwagę, że przypadek ten pokazuje słabości regionalnego systemu wykrywania zagrożeń epidemicznych.

Przedstawiciele kenijskich władz dopuszczają możliwość, że przyjmowane przez chorego leki mogły czasowo obniżyć gorączkę i utrudnić wykrycie infekcji podczas rutynowych kontroli temperatury. Takie badanie samo w sobie nie daje bowiem gwarancji wychwycenia wszystkich zakażonych.

Po potwierdzeniu przypadku Kenya zaostrzyła nadzór na lotniskach i przejściach granicznych. W kraju przygotowano kilka placówek do przyjmowania pacjentów z podejrzeniem Eboli, zwiększono liczbę zespołów reagowania i rozszerzono monitoring osób przyjeżdżających z regionów objętych epidemią. Władze podkreślają jednocześnie, że obecnie nie można mówić o epidemii w samej Kenii – potwierdzono jeden przypadek importowany.

Ebola przenosi się poprzez bezpośredni kontakt z krwią i innymi płynami ustrojowymi osoby zakażonej, a także poprzez skażone przedmioty. Obecna fala zachorowań w Demokratycznej Republice Konga jest związana ze szczepem Bundibugyo, przeciwko któremu nie ma obecnie zatwierdzonej szczepionki ani swoistego leczenia.

Sytuacja w DR Konga pozostaje bardzo poważna. Według najnowszych danych amerykańskiego CDC liczba potwierdzonych przypadków przekroczyła 8,6 tys., a zmarło ponad 4,1 tys. osób.

Władze Kenii apelują, by mieszkańcy nie ulegali panice i opierali się wyłącznie na oficjalnych komunikatach. Jednocześnie służby podkreślają, że najbliższe dni będą kluczowe dla ustalenia wszystkich kontaktów zmarłego pacjenta i wykluczenia dalszej transmisji wirusa.

Wybrane dla Ciebie