Cieśnina Ormuz płonie – ropa powyżej 70 dolarów, benzyna w górę o 30 centów, giełdy w panice
Globalne rynki wpadły w poniedziałek 2 marca 2026 roku w stan szoku: ropa Brent w ciągu kilkunastu godzin podskoczyła o blisko 8%, przekraczając 70 dolarów za baryłkę, a indeksy giełdowe zanurkowały – Dow Jones stracił ponad 400 punktów, S&P 500 oddał 0,7%. Powód? Trzeci dzień wojny USA i Izraela z Iranem oraz blokada Cieśniny Ormuz – wąskiego gardła, przez które przepływa około 20% światowej ropy i ogromne ilości LNG.
Od soboty, kiedy rozpoczęły się masowe naloty na irańskie instalacje wojskowe i nuklearne, Teheran odpowiedział falą ataków rakietowych i dronowych na bazy USA w regionie oraz infrastrukturę energetyczną sojuszników Waszyngtonu. W niedzielę rano ministerstwo obrony ZEA poinformowało o zestrzeleniu 165 pocisków balistycznych, 2 pocisków manewrujących i 541 dronów – liczby robią wrażenie, ale jednocześnie pokazują skalę irańskiego odwetu.
Najbardziej dramatyczne skutki widać na rynku energii:
- Cieśnina Ormuz praktycznie zablokowana – cztery tankowce zostały już trafione w ciągu ostatnich 48 godzin. Firmy żeglugowe i ubezpieczyciele odmawiają ryzyka – statki stoją w kolejce lub zawracają.
- Arabia Saudyjska zestrzeliła drony nad rafinerią w Ras Tanura.
- Qatar Energy potwierdziła atak na dwa obiekty LNG – produkcja gazu do eksportu została ograniczona.
- Ceny gazu ziemnego w Europie skoczyły o ponad 20% w ciągu jednego dnia.
Analityk GasBuddy Patrick de Haan szacuje, że w USA ceny benzyny na stacjach wzrosną w najbliższych dniach średnio o 10–30 centów za galon, a w niektórych miejscach nawet o 85 centów. W Europie i Polsce skutki będą odczuwalne z opóźnieniem, ale już teraz hurtowe ceny paliw na giełdach rosną w tempie 5–7% dziennie.
Giełdy reagują paniką – inwestorzy obawiają się, że gwałtowny skok kosztów energii wywoła nową falę inflacji dokładnie w momencie, gdy wydawało się, że presja cenowa zaczyna słabnąć. Indeksy w Azji i Europie otworzyły się na minusach, a Wall Street kontynuuje spadki z piątku.
Eksperci ostrzegają: jeśli blokada Cieśniny Ormuz potrwa dłużej niż tydzień–dwa, cena ropy może przekroczyć 100 dolarów za baryłkę, a w najczarniejszym scenariuszu (zniszczenie infrastruktury w Zatoce) nawet 130–150 dolarów. To oznaczałoby globalną recesję i ceny benzyny w Polsce zbliżające się do 9–10 zł za litr.
Na razie Arabia Saudyjska i ZEA deklarują, że zwiększają wydobycie, by zrównoważyć straty, ale bez Cieśniny Ormuz potencjał jest ograniczony. Iran z kolei zapowiada "całkowite zamknięcie szlaku" – i na razie dotrzymuje słowa.
Dla kierowców w Polsce i całej Europie to oznacza jedno: tankujcie, póki jest tanio. Wojna o ropę dopiero się zaczyna.