Azjatyckie giełdy w czerwieni, ropa bije rekordy: wojna z Iranem paraliżuje Cieśninę Ormuz i wstrząsa światowymi rynkami
Trzeci dzień z rzędu azjatyckie parkiety toną w czerwieni, a ceny ropy naftowej kontynuują gwałtowny marsz w górę. Inwestorzy z niepokojem śledzą piąty dzień wojny USA i Izraela z Iranem, która sparaliżowała kluczowy szlak energetyczny – Cieśninę Ormuz – i grozi globalnym kryzysem dostaw energii.
Sesja w Azji rozpoczęła się od paniki: południowokoreański indeks Kospi zanurkował o ponad 10–12% (w zależności od godziny), co uruchomiło automatyczny wyłącznik handlu (circuit breaker) – pierwszy raz od sierpnia 2024 roku. Handel wstrzymano na kilkadziesiąt minut, by ochłonąć emocje i uniknąć totalnej wyprzedaży. Tajlandzkie giełdy również chwilowo zawiesiły notowania po spadkach przekraczających 8%. Japoński Nikkei 225 stracił około 3,6–3,9%, hongkoński Hang Seng spadł o 2,5–2,8%, a chiński Shanghai Composite o 0,8–1,3%.
Analitycy wskazują, że Azja – jako region silnie zależny od importu ropy i gazu z Bliskiego Wschodu – odczuwa uderzenie najmocniej. Kraje takie jak Korea Południowa, Japonia czy Tajwan importują niemal całość energii właśnie przez Cieśninę Ormuz, wąski przesmyk między Iranem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, przez który przepływa około 20% światowej ropy i znaczna część LNG.
Po groźbach irańskich władz o "podpaleniu" każdego statku próbującego przepłynąć cieśninę, ruch handlowy praktycznie zamarł. Tankowce stoją na kotwicowiskach, ubezpieczyciele odmawiają polis wojennych, a armatorzy – w tym giganci jak Maersk, MSC czy Hapag-Lloyd – zawiesili rejsy lub kierują jednostki wokół Przylądka Dobrej Nadziei, co wydłuża trasy o tygodnie i podbija koszty.
W efekcie benchmarkowa ropa Brent w środowym handlu azjatyckim drożała o kolejne 2,8–3%, osiągając poziomy w okolicach 83–84 USD za baryłkę – najwyższe od wielu miesięcy i wzrost o ponad 20–25% od początku konfliktu. Eksperci z Goldman Sachs szacują, że obecna premia cenowa odzwierciedla oczekiwania rynku co do miesięcznej blokady cieśniny; dłuższy konflikt może pchnąć cenę powyżej 100 USD.
Prezydent USA Donald Trump we wtorek zapowiedział, że amerykańska marynarka wojenna zapewni ochronę statkom handlowym "w razie potrzeby", a Waszyngton zaoferuje firmom żeglugowym ubezpieczenie ryzyka wojennego "po bardzo rozsądnej cenie", by "zapewnić swobodny przepływ energii na świat".
Mimo to nastroje pozostają fatalne. Jack Lee z China Macro Group podkreśla "kruchość" rynków: "Konflikt pokazuje, jak szybko geopolityka może zamienić optymizm w panikę". Chiny jak dotąd tracą relatywnie najmniej – dzięki dywersyfikacji źródeł (duże dostawy z Rosji) i pewnym zabezpieczeniom wewnętrznym – ale nawet tam inwestorzy obawiają się fali wtórnych skutków.
W Europie i USA wtorkowa sesja również zakończyła się spadkami: FTSE 100 -2,75%, niemieckie i francuskie blue chipy ponad 3,4%, a S&P 500 zamknął dzień blisko -1% po początkowej głębszej przecenie.
Piąty dzień wojny z Iranem nie jest już tylko konfliktem regionalnym – stał się globalnym wstrząsem gospodarczym. Jeśli blokada Cieśniny Ormuz potrwa dłużej niż kilka tygodni, świat może zmierzyć się z najwyższymi cenami energii od dekad, inflacją i recesją. Na razie rynki głosują nogami – i czerwienią.