Amerykańskie uderzenie w Iranie. Trump grozi "dokończeniem dzieła" mimo negocjacji
Stany Zjednoczone przeprowadziły kolejny atak na cele w Iranie, tym razem uderzając w strategiczną bazę wojskową w Bandar Abbas – kluczowym porcie nad Cieśniną Ormuz. Atak nastąpił pomimo kruchego zawieszenia broni i trwających negocjacji pokojowych, które mają zakończyć trzymiesięczny konflikt.
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) potwierdziło, że amerykańskie siły nie tylko zaatakowały obiekt w Bandar Abbas tuż przed wystrzeleniem irańskiego drona, ale również zestrzeliły cztery irańskie drony szturmowe w rejonie cieśniny. Według Centcomu akcja miała charakter "defensywny i wyważony", mający na celu ochronę własnych wojsk i utrzymanie zawieszenia broni.
To już drugi amerykański atak na Iran w ciągu zaledwie trzech dni. Wcześniejsze uderzenie w poniedziałek dotyczyło irańskich wyrzutni rakietowych i łodzi próbujących minować cieśninę. W efekcie konfliktu tysiące tankowców utknęło w regionie, a światowe ceny ropy i gazu gwałtownie wzrosły.
Iran: "rażące naruszenie"
Teheran ostro potępił działania USA, nazywając je "poważnym naruszeniem zawieszenia broni". Irańskie MSZ zapowiedziało, że żadna wrogość nie pozostanie bez odpowiedzi. Jednocześnie armia Kuwejtu poinformowała o przechwytywaniu "wrogich zagrożeń rakietowych i dronowych" nad swoim terytorium.
W tle wydarzeń USA nałożyły nowe sankcje na irańską "Władzę Cieśniny Zatoki Perskiej" – instytucję pobierającą opłaty od statków przepływających przez Ormuz. Waszyngton oskarża Iran o wymuszanie pieniędzy na globalnym handlu morskim. Przez cieśninę płynie aż jedna piąta światowej ropy i skroplonego gazu ziemnego.
Trump: "Albo umowa, albo dokończymy dzieło"
Podczas środowego posiedzenia gabinetu prezydent Donald Trump nie ukrywał frustracji. Stwierdził, że Stany Zjednoczone "nie są usatysfakcjonowane" postępami w negocjacjach i że Iran "negocjuje na oparach".
"Oni po prostu chcą zawrzeć umowę – nie sądzą, żeby mieli wybór. Jak dotąd nie udało im się tego osiągnąć i nie jesteśmy z tego zadowoleni. Albo to, albo będziemy musieli po prostu dokończyć dzieło" – powiedział Trump.
Prezydent jednocześnie wezwał kraje Zatoki Perskiej do normalizacji stosunków z Izraelem poprzez Porozumienia Abrahama. Konflikt rozpoczął się 28 lutego od wspólnych działań USA i Izraela przeciwko Iranowi oraz Hezbollahowi w Libanie.
Delikatna równowaga
Obie strony sygnalizowały niedawno postępy w rozmowach, jednak po publikacji przez irańską telewizję projektu porozumienia (zawierającego m.in. ponowne otwarcie cieśniny i wycofanie sił USA), Biały Dom nazwał dokument "całkowitym zmyśleniem".
Sytuacja pozostaje niezwykle napięta. Z jednej strony trwają negocjacje, z drugiej – dochodzi do wymiany ciosów, które grożą całkowitym załamaniem rozejmu. Globalny rynek energii z niepokojem obserwuje rozwój wydarzeń – każde kolejne uderzenie może oznaczać dalsze zakłócenia w dostawach ropy.
Opinia:
Sytuacja pokazuje klasyczną grę na krawędzi w relacjach USA–Iran. Trump stosuje sprawdzoną taktykę "maksymalnej presji" – łączy negocjacje z demonstracją siły wojskowej i sankcjami. To ryzykowne, bo Iran historycznie reaguje asymetrycznie (prokieskie ataki, zakłócanie żeglugi).
Z drugiej strony, blokada lub poważne zakłócenia w Cieśninie Ormuz boleśnie uderzają nie tylko w Chiny i Europę, ale też w samą gospodarkę światową. Kluczowe pytanie brzmi: czy Trump naprawdę chce nowego porozumienia, czy używa negocjacji jako przykrywki do osłabienia Iranu na rzecz Izraela i Arabii Saudyjskiej. Na razie wygląda na to, że obie strony blefują, ale margines błędu jest niebezpiecznie mały.