TSUE stawia tamę atakom na WIBOR. Unijny trybunał: klauzula z tym wskaźnikiem nie jest nieuczciwa
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał w czwartek długo oczekiwany wyrok w pierwszej polskiej sprawie dotyczącej kredytów hipotecznych opartych na wskaźniku WIBOR. Orzeczenie w znacznej mierze rozładowuje dotychczasowe nadzieje części kredytobiorców na masowe podważanie konstrukcji oprocentowania zmiennego w złotówkach.
SUE jednoznacznie stwierdził, że sama klauzula umowy kredytowej odwołująca się do WIBOR (jako wskaźnika referencyjnego uregulowanego unijnym rozporządzeniem BMR) nie powoduje znaczącej nierównowagi na niekorzyść konsumenta. Innymi słowy – nie jest automatycznie abuzywna tylko dlatego, że oprocentowanie zależy od tego właśnie wskaźnika.
Kluczowe tezy orzeczenia:
- Bank nie ma szczególnego obowiązku przekazywania kredytobiorcy szczegółowych informacji na temat metodologii obliczania WIBOR. Wystarcza, że spełnia standardowe obowiązki informacyjne przewidziane w prawie unijnym dla umów kredytowych.
- To administrator wskaźnika (w przypadku WIBOR – GPW Benchmark) odpowiada za publikację głównych zasad jego tworzenia. Bank może odsyłać do tych publicznie dostępnych materiałów.
- Fakt, że bank sam uczestniczy w panelu ustalającym WIBOR, nie czyni automatycznie klauzuli nieuczciwą.
- Nawet jeśli metodologia opiera się częściowo na szacunkach, a nie wyłącznie na rzeczywistych transakcjach, nie przesądza to o abuzywności – o ile wskaźnik pozostaje zgodny z ramami prawnymi BMR.
Trybunał podkreślił, że WIBOR funkcjonuje w ramach wyczerpujących regulacji unijnych, a ich przestrzeganie nadzorują właściwe organy krajowe. Dopóki wskaźnik jest uznawany za zgodny z tymi zasadami, jego zastosowanie w umowie kredytowej nie rodzi samo w sobie rażącej nierównowagi stron.
Wyrok zapadł w konkretnej sprawie kredytu hipotecznego zaciągniętego w 2019 roku w PKO BP na kwotę blisko 414 tys. zł. Początkowo oprocentowanie wynosiło 3,64% (WIBOR 6M 1,79% + marża 1,85 pkt proc.). Gdy w 2022 roku stopy procentowe gwałtownie wzrosły, rata kredytu stała się znacznie wyższa, a WIBOR 6M przekroczył nawet 7%. Kredytobiorca zarzucał bankowi brak rzetelnej informacji o ryzyku zmiennego oprocentowania oraz o mechanizmie kształtowania WIBOR – zwłaszcza o wpływie samych banków na jego wysokość.
TSUE nie poszedł jednak tak daleko, by uznać takie zarzuty za bezzasadne w każdym przypadku. Orzeczenie koncentruje się na samym wskaźniku i klauzuli odwołującej się do WIBOR – nie zamyka natomiast drogi do kwestionowania innych elementów umowy, np. niedostatecznej informacji o ryzyku stopy procentowej czy ewentualnych manipulacji w indywidualnych przypadkach.
W praktyce wyrok oznacza poważne ograniczenie fali pozwów, w których kredytobiorcy próbowali podważyć legalność całego mechanizmu WIBOR jako takiego. Jednocześnie pozostawia otwartą furtkę do sporów o to, czy bank w konkretnej umowie wypełnił obowiązek rzetelnego poinformowania klienta o ryzyku wzrostu rat.
Decyzja TSUE jest kolejnym ważnym głosem w trwającej od lat batalii o uczciwość warunków kredytów mieszkaniowych w Polsce – po serii wyroków dotyczących kredytów frankowych tym razem unijny trybunał opowiedział się po stronie stabilności wskaźników referencyjnych uznanych na poziomie całej Unii.