"W ostatniej chwili na lodzie". Policjanci z Gozdowa wyciągnęli 50‑latkę z przerębla, ratując jej życie
Przedwczoraj około południa w gminie Mochowo rozegrała się dramatyczna scena, która mogła zakończyć się tragicznie. Dwójka sierpeckich policjantów – sierżant Łukasz Baciński i starsza posterunkowa Justyna Kikolska – nie wahała się ani chwili. Wczołgali się na cienki lód i wspólnymi siłami wyciągnęli z lodowatej wody 50-letnią kobietę, która wpadła do przerębla na stawie.
Wszystko zaczęło się od pilnego zgłoszenia, które wpłynęło do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Sierpcu tuż przed godziną 12:00. "Kobieta wpadła do przerębla, tonie, proszę o natychmiastową pomoc!" – brzmiała dramatyczna informacja. Natychmiast na miejsce skierowano patrol z najbliższego posterunku w Gozdowie.
Gdy funkcjonariusze dotarli nad staw, zobaczyli przerażający obraz: w przeręblu znajdowała się kobieta, której ręce kurczowo trzymał stojący na brzegu mężczyzna. Mimo że sam miał złamaną nogę, z całych sił starał się utrzymać żonę na powierzchni. Obie osoby z sekundy na sekundę traciły siły – zimna woda i wychłodzenie robiły swoje.
Nie było czasu na czekanie na straż czy strażaków z wyposażeniem. Sierż. Baciński i st. post. Kikolska, zachowując maksymalną ostrożność, położyli się na lodzie i zaczęli powoli przesuwać się w stronę przerębla oddalonego od brzegu o około 5 metrów. Gdy dotarli wystarczająco blisko, złapali kobietę pod pachy i – wspólnym wysiłkiem – wyciągnęli ją na powierzchnię lodu, a następnie na bezpieczny brzeg.
Wkrótce na miejsce dotarł kolejny policjant, który natychmiast zaczął udzielać poszkodowanej pierwszej pomocy – okrył ją kocem termicznym, monitorował stan i ogrzewał do czasu przyjazdu karetki. Kobieta była przytomna, ale mocno wyziębiona i osłabiona. Pogotowie przetransportowało ją do szpitala w Sierpcu na szczegółowe badania i leczenie.
Jak wstępnie ustalili funkcjonariusze, 50-latka chciała umieścić w stawie pompę napowietrzającą – prawdopodobnie do zbiornika rybnego. W pewnym momencie straciła równowagę, poślizgnęła się i wpadła do wody przez przerębel. Całą sytuację widział z brzegu jej mąż. Mimo świeżo złamanego kończyny natychmiast rzucił się na pomoc, ale fizycznie nie był w stanie sam wyciągnąć żony.
Dzięki błyskawicznej i odważnej interwencji policjantów dramat zakończył się szczęśliwie. Jak podkreślają sami funkcjonariusze – słowa policyjnego ślubowania o służbie "nawet z narażeniem życia" nie są pustą formułką. To codzienne zobowiązanie, które w takich chwilach staje się rzeczywistością.