Wczoraj, wspólnie z inspektorem Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt "Animals" z Raciborza oraz lekarzem weterynarii, wkroczyli na teren posesji. To, co zastali, wstrząsnęło nawet doświadczonymi funkcjonariuszami i specjalistami od ochrony zwierząt.
W niewielkim, całkowicie nieocieplonym kojcu przebywało kilka psów w skrajnie złym stanie. Zwierzęta były wyraźnie wychudzone, ich sierść była w opłakanym stanie, a jeden z nich nosił na przednich łapach liczne, stare blizny – ślady po ranach, które nigdy nie zostały prawidłowo opatrzone. Kojec nie dawał żadnej ochrony przed mrozem, wiatrem ani wilgocią – psy tkwiły w nim praktycznie bez możliwości schronienia się przed zimnem.
Lekarz weterynarii nie miał wątpliwości: warunki, w jakich przetrzymywano zwierzęta, stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla ich życia i zdrowia. Na miejscu podjęto decyzję o natychmiastowej interwencji.
Wszystkie psy zostały odebrane właścicielowi i przekazane pod opiekę OTOZ "Animals" Racibórz. Obecnie znajdują się w bezpiecznym miejscu, pod stałym nadzorem weterynarzy i wolontariuszy organizacji. Po niezbędnych zabiegach leczniczych, odrobaczeniach i doprowadzeniu do właściwej kondycji trafią do adopcji lub – jeśli nie znajdą domu – do schroniska.
Sprawą zajmuje się już prokuratura. 66-letni mężczyzna, który odpowiada za przetrzymywanie zwierząt w tak dramatycznych warunkach, usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Za to przestępstwo grozi mu kara pozbawienia wolności do 3 lat.
Policja i OTOZ Animals apelują jednocześnie do mieszkańców: jeśli zauważycie zaniedbane, głodne lub przetrzymywane w nieludzkich warunkach zwierzęta – nie bądźcie obojętni. Wystarczy jeden telefon na numer alarmowy 112 lub bezpośrednio do organizacji ochrony zwierząt, by uratować kolejne życie.