Wniosek opiera się na postanowieniu Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa z 5 lutego, który potwierdził duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów i wydał zgodę na aresztowanie. Dzień później prokurator uruchomił poszukiwania listem gończym, bo mimo prób nie udało się ustalić aktualnego miejsca pobytu Ziobry i przeprowadzić z nim czynności procesowych.
Główne zarzuty koncentrują się wokół nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości, którym Ziobro zarządzał jako wiceminister. Według śledczych wydawał podwładnym polecenia łamiące prawo, by przyznawać dotacje wybranym organizacjom – często bez podstaw prawnych lub z ingerencją w konkursy. Wśród oskarżeń jest też nielegalne przekazanie 25 mln zł na zakup szpiegowskiego oprogramowania Pegasus dla CBA oraz 14 mln zł na remont Prokuratury Krajowej.
Ziobro, zdaniem prokuratury, wykorzystywał stanowisko do działań przestępczych – w tym faworyzowania podmiotów i pomijania wymogów formalnych przy rozdzielaniu środków publicznych.
Obecnie były minister przebywa poza granicami Polski. Jego obrońcy twierdzą, że uzyskał ochronę międzynarodową od węgierskich władz, które uznały, że w Polsce grożą mu polityczne represje. Jeśli sąd przychyli się do wniosku o ENA, Ziobro mógłby zostać aresztowany w dowolnym kraju UE i ekstradowany do Polski.
Sprawa budzi kontrowersje – opozycja PiS nazywa ją "polityczną zemstą", a rządzący podkreślają, że to rutynowe postępowanie w sprawie nadużyć władzy. Śledztwo trwa – i może objąć kolejnych byłych urzędników z czasów rządów PiS.