Spotkanie na szczycie w cieniu nuklearnego napięcia: Netanjahu ląduje w Białym Domu, by lobbować Trumpa przeciw Iranowi
W środę, 12 lutego 2026 roku, Biały Dom stanie się areną kluczowych rozmów między prezydentem USA Donaldem Trumpem a premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Wizyta izraelskiego lidera przypada na moment eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, gdy negocjacje dotyczące ograniczenia irańskiego programu atomowego wchodzą w decydującą fazę.
Netanjahu, który od lat postrzega Iran jako śmiertelne zagrożenie dla istnienia Izraela, zamierza przekonać Trumpa do twardego stanowiska w rozmowach. Jak zapowiedział przed wylotem do Stanów Zjednoczonych, przedstawi amerykańskiemu prezydentowi izraelskie oczekiwania co do zasad negocjacji. Kluczowe dla niego kwestie to wstrzymanie wzbogacania uranu przez Teheran oraz ograniczenie wsparcia dla grup takich jak Hamas i Hezbollah.
"Chodzi o kompleksowe porozumienie, które obejmie limity na irańskie pociski balistyczne i zakończenie finansowania proxy sił" – wynika z oświadczenia biura premiera.
Tymczasem Iran twardo stoi przy swoim: nie ograniczy programu nuklearnego, dopóki Zachód nie złagodzi druzgocących sankcji, które sparaliżowały gospodarkę kraju. Wizyta Netanjahu to już szósta taka podróż do USA od powrotu Trumpa do władzy – więcej niż w przypadku jakiegokolwiek innego światowego przywódcy, co podkreśla bliskie sojusze między obydwoma politykami.
Tło spotkania to rosnąca obecność militarna USA w regionie. Trump ostrzega Iran przed konsekwencjami, jeśli rozmowy nuklearne nie przyniosą efektu. We wtorek prezydent ujawnił, że rozważa wysłanie drugiej grupy uderzeniowej z lotniskowcem na Bliski Wschód. Przypomnijmy, że USS Abraham Lincoln już tam zmierza, po tym jak Trump zagroził interwencją w odpowiedzi na brutalne tłumienie protestów w Iranie, gdzie zginęły tysiące osób.
"Iran desperacko chce umowy, ale my trzymamy karty" – ocenił Trump w wywiadzie dla Axios, nie wykluczając dyplomatycznego rozwiązania.
Izraelscy oficjele podkreślają prawo do samodzielnych działań wojskowych przeciwko Iranowi, jeśli porozumienie nie spełni ich oczekiwań. Netanjahu jest pod presją własnej prawicowej koalicji, by wykorzystać relacje z Trumpem do wymuszenia na USA umowy uwzględniającej izraelskie obawy bezpieczeństwa.
Eksperci, jak Dan Byman z Uniwersytetu Georgetown, ostrzegają, że Izrael boi się pośpiesznego dealu, który pominie irańskie rakiety czy wsparcie dla terrorystów. "Trumpowi może bardziej zależeć na samym porozumieniu niż na jego treści" – komentuje Byman.
Analitycy wskazują na osłabioną pozycję Iranu po masowych protestach i zeszłorocznych atakach powietrznych USA i Izraela. "Reżim w Teheranie jest na kolanach" – mówi Mohammed Hafez z Naval Postgraduate School.
Przypomnijmy, że Trump w pierwszej kadencji wycofał USA z porozumienia nuklearnego z czasów Obamy, a rozmowy wznowiono rok temu. Mimo wojennej retoryki, byli dyplomaci jak James Jeffrey sądzą, że w roku wyborczym Trump unikałby otwartego konfliktu.
Wizyta zbiega się też z negocjacjami Izraela z Hamasem w sprawie kolejnej fazy rozejmu w Gazie. Biały Dom chwali Trumpa jako "najlepszego przyjaciela Izraela w historii", podkreślając współpracę nad porozumieniem pokojowym i bezpieczeństwem regionalnym.
Porozumienie z października 2025 roku zakończyło dwuletnią wojnę, zapoczątkowaną atakiem Hamasu 7 października 2023, w którym zginęło około 1200 osób, a 251 wzięto jako zakładników. Według danych z Gazy, izraelska ofensywa pochłonęła ponad 71 tysięcy ofiar. Strony oskarżają się o łamanie rozejmu, a postępów w rozbrojeniu Hamasu i wycofaniu wojsk Izraela brak.
Spotkanie Trump-Netanjahu może przesądzić o przyszłości Bliskiego Wschodu – czy przyniesie deeskalację, czy zaostrzy nuklearny impas?