Trump w Davos: "Grenlandii nie wezmę siłą, ale cła będą". Żart z okularów Macrona i groźby wobec Kanady
Podczas ponadgodzinnego wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos prezydent USA Donald Trump po raz kolejny postawił gospodarkę i bezpieczeństwo narodowe w centrum uwagi – tym razem z mocnym akcentem na Grenlandię, cła, Wenezuelę i… okulary Emmanuela Macrona.
Trump po raz pierwszy publicznie wykluczył użycie siły wobec Grenlandii. "Prawdopodobnie nic nie dostaniemy, chyba że zdecyduję się na nadmierną siłę – a wtedy nikt by nas nie zatrzymał. Ale tego nie zrobię" – oświadczył. Jednocześnie zapowiedział "natychmiastowe" rozpoczęcie negocjacji w sprawie przejęcia wyspy od Danii. Podkreślił, że USA chroniły Grenlandię w czasie II wojny światowej "wielkim kosztem", a po wojnie "głupio" ją oddały. "Jak niewdzięczni są teraz" – skomentował.
Europa odpowiedziała zgodnie: Dania, Norwegia i Unia Europejska podkreśliły, że Grenlandia nie jest na sprzedaż. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz wyraził nadzieję na spotkanie z Trumpem w Davos i podkreślił: "Nie chcemy eskalacji ani sporu handlowego z USA". Francja i Szwecja już wcześniej odmówiły wejścia do proponowanej przez Trumpa "Rady Pokoju w Gazie".
Trump zareagował po swojemu: zagroził 200-procentowymi cłami na francuskie wino i szampana. "Dołączy, ale nie musi" – rzucił w stronę Emmanuela Macrona. W tym samym przemówieniu wyśmiał ciemne okulary przeciwsłoneczne, w których francuski prezydent pojawił się na sali. "Co się do diabła stało?" – zapytał, wywołując salwę śmiechu na widowni.
Premier Kanady Mark Carney również oberwał krytyką. "Kanada żyje dzięki Stanom Zjednoczonym. Powinni być wdzięczni, a nie są" – stwierdził Trump, odnosząc się do wypowiedzi Carneya o suwerenności i nacisku silniejszych państw. Wspomniał też o planowanej "złotej kopule" – systemie obrony przeciwrakietowej USA, który miałby chronić także Kanadę.
Trump chwalił gospodarkę USA: wzrost PKB na poziomie 5,4% w ostatnim kwartale, pokonanie inflacji, zamknięcie granic i boom inwestycyjny. Ostrzegał Europę przed "nowym zielonym szwindlem" (Europejskim Zielonym Ładem) i masową migracją. "Europa powinna skupić się na wojnie z Rosją i Ukrainą, bo widzicie, do czego ją to doprowadziło" – powiedział.
O Wenezueli mówił z entuzjazmem: po "uprowadzeniu" Nicolása Maduro i przekazaniu władzy Delcy Rodríguez USA współpracują z nowym rządem. "Wenezuela zarobi w najbliższych sześciu miesiącach więcej niż przez ostatnie 20 lat" – prognozował, chwaląc wejście wielkich firm naftowych na rynek.
Spotkanie z Wołodymyrem Zełenskim w Davos miało odbyć się tego samego dnia, ale Trump sprostował: prawdopodobnie dojdzie do niego w czwartek. Według Axios specjalny wysłannik Steve Witkoff i Jared Kushner mają spotkać się w Moskwie z Władimirem Putinem w tej samej sprawie.
Przemówienie Trumpa w Davos było mieszanką pochwał dla amerykańskiej gospodarki, ostrych gróźb handlowych i osobistych przytyków. Europa słuchała w milczeniu – ale z niepokojem patrzy na to, co przyniesie 2026 rok w relacjach transatlantyckich.