Do zdarzenia doszło w sobotę 27 czerwca około godziny 19:00. Mężczyzna pływał skuterem wodnym pod kultowym łukiem skalnym, gdy nagle runęły na niego ogromne odłamki skał. Został uwięziony pod wodą i przygnieciony. Akcja ratunkowa trwała wiele godzin – ciało turysty odnaleziono dopiero w niedzielę wieczorem.
Jeden skok i tragedia
Chwilę wcześniej 32-letni Amerykanin skoczył z formacji skalnej do morza. Według wstępnych ustaleń, to właśnie jego skok mógł spowodować oderwanie się części niestabilnego łuku.
W pobliżu na skuterze wodnym znajdowała się również 27-letnia Chinka. Kobieta odniosła poważne obrażenia i trafiła do szpitala. Na szczęście jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Amerykanin został uratowany przez załogę przepływającej obok łodzi i nie wymagał hospitalizacji.
Rosnące obawy o bezpieczeństwo
Formacja "Kissing Elephants" na wyspie Comino była jedną z największych atrakcji Malty. Niestety, niestabilne klify i łuki skalne wzdłuż wybrzeża od lat budzą kontrowersje. W ostatnich latach kilka niebezpiecznych miejsc zostało ogrodzonych, ale najwyraźniej nie wszystkie.
Maltański magistrat wszczął oficjalne dochodzenie w sprawie tragicznej śmierci turysty. Śledczy badają, czy skok Amerykanina faktycznie doprowadził do zawalenia się skały.