Sensacyjny plan Trumpa! Viktor Orbán może stanąć na czele ONZ. USA, Rosja i Chiny mają wspólny pomysł

Viktor Orbán sekretarzem generalnym Organizacji Narodów Zjednoczonych? Scenariusz, który jeszcze niedawno wydawałby się polityczną sensacją, jest rozważany w Waszyngtonie. Według "The Wall Street Journal" administracja Donalda Trumpa zachęca byłego premiera Węgier do ubiegania się o jedno z najważniejszych stanowisk w światowej dyplomacji. Co jeszcze bardziej zaskakujące, pomysł miał spotkać się z przychylną reakcją Rosji i Chin. Jeśli te trzy mocarstwa rzeczywiście poprą wspólnego kandydata, walka o przyszłość ONZ może przybrać nieoczekiwany obrót.

OrbanOrban
Źródło zdjęć: © wikipedia | Philippe BUISSIN

Kadencja obecnego sekretarza generalnego ONZ, António Guterresa, kończy się 31 grudnia 2026 roku. W kuluarach międzynarodowej dyplomacji trwają już intensywne rozmowy dotyczące jego następcy.

Według doniesień amerykańskiego dziennika jednym z kandydatów rozważanych przez administrację Trumpa jest Viktor Orbán, były wieloletni premier Węgier, znany z bliskich relacji z amerykańską prawicą oraz utrzymywania kontaktów z Moskwą i Pekinem.

Jak ustalił "The Wall Street Journal", przedstawiciele Stanów Zjednoczonych mieli nie tylko omawiać jego kandydaturę, ale również zachęcać samego polityka do udziału w rywalizacji.

Waszyngton, Moskwa i Pekin po jednej stronie? Zaskakujące doniesienia

Najbardziej niezwykłym elementem całej sprawy jest możliwość poparcia Orbána przez trzy światowe mocarstwa, które na co dzień rywalizują ze sobą w wielu obszarach polityki i gospodarki.

Według informacji przytaczanych przez "The Wall Street Journal" przedstawiciele Rosji i Chin mieli pozytywnie zareagować na amerykańską propozycję.

Dla Donalda Trumpa kandydatura Orbána mogłaby oznaczać szansę na zmianę sposobu funkcjonowania ONZ. Węgierski polityk od lat krytykuje część międzynarodowych instytucji, opowiadając się za większą rolą państw narodowych i ograniczeniem wpływu struktur ponadnarodowych.

Jego zwolennicy widzą w nim doświadczonego przywódcę, który mógłby przeprowadzić głębokie zmiany w organizacji.

Krytycy zwracają natomiast uwagę na polityczne relacje Orbána z Władimirem Putinem oraz jego dotychczasowe stanowisko wobec Rosji. Obawiają się, że taka kandydatura mogłaby podważyć wiarygodność ONZ w sprawach dotyczących praw człowieka, demokracji i międzynarodowego bezpieczeństwa.

Osiem głosów już w zasięgu? Do zwycięstwa potrzeba dziewięciu

Aby zostać sekretarzem generalnym ONZ, nie wystarczy uzyskać poparcia jednej czy nawet kilku najpotężniejszych stolic świata.

Kandydatura musi otrzymać rekomendację Rady Bezpieczeństwa, w której zasiada 15 państw. W praktyce potrzebne jest co najmniej dziewięć głosów poparcia, a żaden z pięciu stałych członków – Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin, Francji i Wielkiej Brytanii – nie może skorzystać z prawa weta.

Według urzędnika amerykańskiego Departamentu Stanu, cytowanego przez "The Wall Street Journal", Orbán mógłby liczyć na osiem głosów, a przy sprzyjających okolicznościach nawet na dziesięć.

To jednak nie są oficjalnie potwierdzone deklaracje państw członkowskich, lecz szacunki przedstawione przez amerykańskiego urzędnika.

Ważne będzie także stanowisko Francji i Wielkiej Brytanii, które jako stali członkowie Rady Bezpieczeństwa mogą zablokować kandydaturę.

Po pozytywnej rekomendacji Rady ostateczną decyzję o powołaniu sekretarza generalnego podejmuje Zgromadzenie Ogólne ONZ.

Orbán ma być zainteresowany, ale nie chce przedwcześnie odkrywać kart

Według amerykańskich mediów sam Viktor Orbán miał z ostrożnym zainteresowaniem przyjąć propozycję.

Były premier Węgier nie ogłosił jednak oficjalnie swojej kandydatury. Jak wynika z doniesień, chciałby wcześniej upewnić się, że może liczyć na poparcie wystarczającej liczby państw.

Taka strategia miałaby ograniczyć ryzyko politycznej porażki, szczególnie że kandydatura Orbána z pewnością wzbudziłaby kontrowersje w wielu europejskich stolicach.

Na razie nie ma też potwierdzenia, że USA, Rosja i Chiny rzeczywiście uzgodniły wspólne stanowisko.

Kim są jego konkurenci? W wyścigu pojawiła się doświadczona dyplomatka

Rywalizacja o stanowisko szefa ONZ trwa już od kilku miesięcy.

21 października swoją kandydaturę oficjalnie ogłosiła Lana Nusseibeh, doświadczona dyplomatka ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, która przez ponad dekadę reprezentowała swój kraj przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.

W przeszłości pełniła między innymi funkcję przewodniczącej Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Jej kandydatura może jednak spotkać się z pytaniami o politykę Zjednoczonych Emiratów Arabskich wobec konfliktu w Sudanie. Abu Zabi zaprzecza oskarżeniom o wspieranie tamtejszych Sił Szybkiego Wsparcia.

Wśród pozostałych kandydatów znajdują się między innymi Rafael Grossi, szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, oraz Rebeca Grynspan, reprezentująca Kostarykę.

W przeciwieństwie do wielu dyplomatów uczestniczących w rywalizacji Orbán wniósłby do ONZ doświadczenie wieloletniego kierowania rządem państwa członkowskiego Unii Europejskiej, ale również bagaż licznych politycznych sporów.

ONZ przed historyczną decyzją. Kto zastąpi Guterresa?

Wybór następcy António Guterresa następuje w wyjątkowo trudnym okresie dla Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Konflikty zbrojne, napięcia między mocarstwami oraz spory dotyczące finansowania i skuteczności instytucji międzynarodowych sprawiają, że nowy sekretarz generalny stanie przed poważnymi wyzwaniami.

Kandydatura Orbána, jeśli zostanie oficjalnie zgłoszona, może stać się jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów tej rywalizacji.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy pomysł administracji Trumpa przełoży się na realną kandydaturę, czy pozostanie jedynie przedmiotem dyplomatycznych rozmów. Nowy sekretarz generalny powinien rozpocząć urzędowanie 1 stycznia 2027 roku.

Wybrane dla Ciebie