Polityczne trzęsienie ziemi w Brazylii! Lula dokonał niemożliwego, pokonał Bolsonaro. Przegrany nie uznaje wyników wyborów

Brazylia zdecydowała, kto będzie rządził największym państwem Ameryki Południowej przez kolejne lata. W niezwykle zaciętym pojedynku wyborczym Luiz Inácio Lula da Silva pokonał prawicowego senatora Flávio Bolsonaro, zdobywając 51,79 procent głosów. To spektakularny powrót polityka, który jeszcze trzy tygodnie wcześniej przegrał pierwszą turę. Radość jego zwolenników przyćmiła jednak reakcja przegranego kandydata. Bolsonaro zakwestionował wynik i zapowiedział walkę o unieważnienie wyborów.

Flaga BrazyliaFlaga Brazylia
Źródło zdjęć: © pixabay

Niedzielne głosowanie, 25 października, zakończyło jedną z najbardziej emocjonujących kampanii prezydenckich w najnowszej historii Brazylii. Po przeliczeniu wszystkich głosów Najwyższy Sąd Wyborczy potwierdził zwycięstwo urzędującego prezydenta Luiza Inácia Luli da Silvy.

Kandydat Partii Pracujących otrzymał 64 256 232 głosy, co przełożyło się na 51,79 procent poparcia. Jego konkurent, Flávio Bolsonaro z Partii Liberalnej, uzyskał 59 826 041 głosów, czyli 48,21 procent.

Różnica wyniosła ponad 4,4 miliona głosów.

Najpierw przegrał, potem odwrócił losy wyborów

Zwycięstwo Luli jest tym bardziej zaskakujące, że podczas pierwszej tury, przeprowadzonej 4 października, to Bolsonaro uzyskał lepszy wynik.

W kolejnych tygodniach obóz lewicowego prezydenta rozpoczął intensywną mobilizację wyborców. Organizowano wielkie zgromadzenia, zwiększono aktywność w internecie i skoncentrowano kampanię na przekonywaniu niezdecydowanych.

Dla doświadczonego polityka jest to już czwarte zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Wcześniej kierował Brazylią w latach 2003–2010, a następnie powrócił do władzy w styczniu 2023 roku.

Bolsonaro nie uznaje porażki. Domaga się unieważnienia wyborów

Zamiast pogratulować zwycięzcy, Flávio Bolsonaro zakwestionował przebieg głosowania.

Prawicowy polityk zwrócił uwagę na decyzję o przedłużeniu pracy lokali wyborczych o dwie godziny. Uznał ją za niezrozumiałą i zapowiedział podjęcie działań zmierzających do unieważnienia wyborów.

Co istotne, o wydłużenie czasu głosowania wnioskowały wcześniej sztaby obu kandydatów.

Sam zarzut dotyczący zmiany godzin głosowania nie oznacza jednak, że doszło do nieprawidłowości mogących wpłynąć na wynik wyborów. Oficjalne rezultaty zostały ogłoszone przez brazylijski organ wyborczy.

Trump może nie być zadowolony. Brazylia pozostaje poza prawicową falą

Wynik brazylijskich wyborów ma znaczenie wykraczające daleko poza granice kraju.

Flávio Bolsonaro zapowiadał zbliżenie z Waszyngtonem i większą współpracę z administracją Donalda Trumpa. Lula reprezentuje natomiast bardziej niezależne podejście do polityki zagranicznej, utrzymując bliskie relacje gospodarcze z Chinami.

Brazylia jest dla obu mocarstw niezwykle ważnym partnerem. Dysponuje ogromnymi zasobami naturalnymi, znaczącymi złożami ropy naftowej oraz jednymi z największych na świecie rezerw metali ziem rzadkich, wykorzystywanych między innymi w przemyśle elektronicznym, energetycznym i obronnym.

Administracja Trumpa dąży do ograniczania chińskich wpływów w Ameryce Łacińskiej. Zwycięstwo Luli może więc utrudnić realizację części amerykańskich planów w regionie.

Sam brazylijski prezydent jeszcze podczas kampanii sprzeciwiał się zagranicznym naciskom, deklarując, że Brazylia nie zamierza podporządkowywać swojej polityki żadnemu mocarstwu.

Amazonia również była stawką tych wyborów

Rezultat głosowania jest istotny także dla przyszłości ochrony środowiska w Brazylii.

Organizacje ekologiczne obawiały się, że zwycięstwo Flávio Bolsonaro doprowadziłoby do poluzowania przepisów dotyczących działalności rolniczej i wydobywczej, szczególnie na obszarach Amazonii.

Przypominano przy tym okres rządów jego ojca, Jaira Bolsonaro, kiedy polityka dotycząca ochrony lasów deszczowych spotykała się z szeroką krytyką, a poziom wylesiania osiągał bardzo wysokie wartości.

Lula zapowiadał natomiast kontynuowanie działań ograniczających nielegalną wycinkę oraz wzmacnianie ochrony brazylijskiej części Amazonii.

O tym, jak skuteczna będzie ta polityka, zdecydują jednak konkretne działania administracji w kolejnych latach.

Wielkie zwycięstwo, ale przed Lulą wyjątkowo trudna kadencja

Pomimo wygranej brazylijski prezydent będzie musiał zmierzyć się z poważnymi wyzwaniami.

Wyniki wyborów pokazują ogromną polaryzację społeczeństwa. Niemal połowa głosujących poparła jego prawicowego konkurenta.

Dodatkowym problemem będzie układ sił w Kongresie, w którym znaczną reprezentację uzyskały ugrupowania konserwatywne. Partia Liberalna Bolsonaro wzmocniła swoją pozycję, co może utrudniać prezydentowi przeprowadzanie reform.

Lula zapowiedział po wyborach zmianę stylu sprawowania władzy, większą współpracę między podzielonymi środowiskami politycznymi oraz działania na rzecz zmniejszenia nierówności społecznych.

Nie przedstawił jednak szczegółowego planu pozwalającego pogodzić te ambicje z układem sił w parlamencie.

Czwarta kadencja rozpocznie się w styczniu

Nowa kadencja Luli ma rozpocząć się 5 stycznia 2027 roku.

Prezydent, który przez dziesięciolecia pozostawał jedną z najważniejszych postaci brazylijskiej polityki, obejmie urząd w wieku 81 lat.

Będzie musiał równocześnie zmierzyć się z presją międzynarodową, oczekiwaniami gospodarczymi, podziałami społecznymi i opozycją dysponującą silną reprezentacją parlamentarną.

Tymczasem zapowiedź podważenia wyborów przez Flávio Bolsonaro oznacza, że polityczny spór w Brazylii nie zakończył się wraz z ogłoszeniem oficjalnych wyników.

Wybrane dla Ciebie