Deszcz pojawił się wcześniej. Na koncert nie dotarł
Coroczny piknik w Parku Starego Browaru po raz kolejny przyciągnął osoby, które chcą spędzić wieczór w nieco inny sposób. Nie zabrakło muzyki, spotkań, mody i efektownej oprawy.
Pogoda od początku nie była jednak sprzymierzeńcem organizatorów. Deszcz pojawił się jeszcze przed wieczornym koncertem i przez chwilę mogło się wydawać, że może pokrzyżować plenerowe plany.
Stało się jednak inaczej.
Kiedy na scenie miał pojawić się BEMY, opady ustąpiły. Publiczność mogła odłożyć parasole i skupić się na muzyce. Park szybko wypełnił się dźwiękami, a uczestnicy ruszyli do tańca.
BEMY rozgrzał publiczność
Wieczorną gwiazdą wydarzenia był BEMY – polsko-francuski zespół tworzony przez braci Rosińskich. Artyści w swojej muzyce łączą inspiracje związane z polską i francuską kulturą, tworząc charakterystyczne brzmienie.
Koncert szybko stał się jednym z najważniejszych punktów całego wydarzenia. Publiczność reagowała na kolejne utwory, tańczyła i wspólnie przeżywała muzyczny wieczór.
Po wcześniejszym deszczu trudno było o lepszy moment na plenerowy koncert. Niebo odpuściło dokładnie wtedy, gdy rozpoczęła się najważniejsza część wieczoru.
Kropki, moda i wyjątkowa scenografia
Muzyka była tylko jednym z elementów pikniku. Duże znaczenie miały również stylizacje uczestników. Tegorocznym motywem przewodnim były kropki, które pojawiły się w wielu przygotowanych specjalnie na tę okazję kreacjach.
Park Starego Browaru na kilka godzin zmienił się w dużą, plenerową przestrzeń spotkań. Scenografia, światło, muzyka i charakterystyczne stylizacje stworzyły miejsce, w którym równie ważne jak sam koncert było wspólne spędzanie czasu.
W wydarzeniu uczestniczyli także partnerzy, wśród nich Dorothee Schumacher. Marka przygotowała własną strefę i przywiozła na wydarzenie replikę balonu, która stała się jednym z charakterystycznych elementów wieczorowej scenografii.
"Cały ten tłum wystrojony w jednym stylu robi ogromne wrażenie"
O atmosferze wydarzenia mówiła Marta Kabsch-Niedbalska.
– Niesamowita jest atmosfera tych wydarzeń. Jest to takie połączenie relaksu. Cały ten tłum wystrojony w jednym stylu zawsze robi ogromne wrażenie – podkreślała.
I trudno się z tym nie zgodzić. Jednolite motywy w stylizacjach uczestników sprawiły, że publiczność sama stała się częścią scenografii.
Nie pogoda, a ludzie tworzą atmosferę
Sobotni wieczór pokazał również, że podczas plenerowych wydarzeń pogoda nie zawsze musi być najważniejsza. Choć deszcz pojawił się przed koncertem, uczestnicy nie zrezygnowali z zabawy.
A gdy BEMY pojawił się na scenie, opady ustały. Muzyka, światła i energia publiczności zrobiły resztę.
Park Starego Browaru po raz kolejny udowodnił, że może być czymś więcej niż miejscem zakupów. Stał się przestrzenią spotkań ludzi, których łączą muzyka, moda, sztuka i potrzeba wspólnego przeżywania wyjątkowych chwil. Tym razem nawet kapryśna pogoda nie była w stanie zepsuć tego wieczoru.