ŚwiatNetanjahu wchodzi do "Rady Pokoju Trumpa". Izrael dołącza do kontrowersyjnego klubu światowych liderów

Netanjahu wchodzi do "Rady Pokoju Trumpa". Izrael dołącza do kontrowersyjnego klubu światowych liderów

Premier Izraela Benjamin Netanjahu oficjalnie przyjął zaproszenie Donalda Trumpa do udziału w nowo tworzonej "Radzie Pokoju w Gazie" – organie, który według Białego Domu ma pomóc zakończyć wojnę Izraela z Hamasem i nadzorować odbudowę Strefy Gazy.

Binjamin Netanjahu
Binjamin Netanjahu
Źródło zdjęć: © wikipedia | redakcja ipolska24.pl

Oświadczenie biura premiera potwierdziło decyzję: Netanjahu zostanie członkiem rady "składającej się z przywódców światowych". To zaskakujący zwrot – jeszcze niedawno izraelskie władze ostro krytykowały sam pomysł, zarzucając brak konsultacji i sprzeczność z polityką bezpieczeństwa Izraela.

Kto już jest w radzie – i kto odmówił?

Do tej pory do Rady Pokoju przystąpiły:

  • Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn,
  • Albania, Armenia, Azerbejdżan, Białoruś,
  • Węgry, Kazachstan, Maroko, Wietnam.

Król Maroka Mohammed VI i premier Węgier Viktor Orbán (bliski sojusznik Trumpa) również przyjęli zaproszenia.

Odmówiły publicznie:

  • Norwegia ("propozycja rodzi poważne wątpliwości"),
  • Francja i Szwecja (podobne stanowisko).

Kanada, Rosja, Turcja i Wielka Brytania wciąż milczą – nie wydały oficjalnego stanowiska.

Jak działa rada? 1 mld dolarów za stałe miejsce

Według wycieku karty rady (opublikowanej przez media), członkowie otrzymują trzyletnią kadencję z możliwością przedłużenia. Stałe miejsce gwarantuje wpłata 1 miliarda dolarów na działalność rady.

Trump osobiście będzie przewodniczącym, ale jednocześnie reprezentuje USA. Ma "wyłączne uprawnienia" do tworzenia, zmiany i rozwiązywania struktur podległych radzie. Wybierze też liderów Rady Wykonawczej na dwuletnie kadencje.

W piątek Biały Dom ogłosił siedmiu członków Rady Założycielskiej – wśród nich sekretarz stanu USA Marco Rubio, specjalny wysłannik Steve Witkoff, zięć Trumpa Jared Kushner i były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair. Brakuje jednak jakiegokolwiek przedstawiciela Palestyńczyków.

Izrael zaskoczony i niezadowolony

Biuro Netanjahu oświadczyło w sobotę, że skład Rady Wykonawczej Gazy "nie był z Izraelem uzgodniony i jest sprzeczny z jego polityką". Szczególnie kontrowersyjne jest włączenie przedstawicieli Turcji i Kataru – krajów, które pośredniczyły w zawieszeniu broni, ale jednocześnie są krytykowane przez Jerozolimę za bliskie relacje z Hamasem.

Plan Trumpa w dwóch fazach

Pierwsza faza (już realizowana) to zawieszenie broni, wymiana zakładników na palestyńskich więźniów, częściowe wycofanie wojsk izraelskich i zwiększenie pomocy humanitarnej.

Druga faza zakłada demilitaryzację Strefy Gazy, rozbrojenie Hamasu, całkowite wycofanie IDF oraz odbudowę pod nadzorem "technokratycznego rządu palestyńskiego". Nickolay Mladenov (były wysłannik ONZ) ma zostać łącznikiem z tym rządem.

Zawieszenie broni pozostaje jednak kruche: ministerstwo zdrowia Gazy (kontrolowane przez Hamas) podaje, że od października zginęło ponad 460 Palestyńczyków w izraelskich atakach, izraelskie wojsko informuje o trzech zabitych żołnierzach w palestyńskich operacjach.

Kontrowersyjny projekt Trumpa

Rada Pokoju Trumpa budzi ogromne wątpliwości. Karta nie wspomina wprost o terytorium palestyńskim ani o rozwiązaniu dwupaństwowym – wielu komentatorów widzi w niej próbę zastąpienia ONZ nowym, kontrolowanym przez USA organem. Dodatkowe 1 mld dolarów za stałe miejsce budzi zarzuty komercjalizacji pokoju.

Decyzja Netanjahu o dołączeniu zaskoczyła wielu izraelskich komentatorów – część widzi w tym pragmatyczny ruch, inni mówią o "sprzedaniu suwerenności" za polityczne poparcie Trumpa.

Czy "Rada Pokoju" stanie się realnym narzędziem stabilizacji Gazy, czy kolejnym narzędziem geopolitycznej gry? Odpowiedź poznamy prawdopodobnie już w Davos – tam Trump chce formalnie ratyfikować skład rady podczas specjalnej ceremonii.

netanyahubeniamin netanjahuizrael

Wybrane dla Ciebie