Kryzys na Krymie. Brak paliwa, prądu i panika wśród mieszkańców – Ukraina zaciska pętlę
Na okupowanym przez Rosję Krymie pogłębia się kryzys logistyczny i energetyczny. Mieszkańcy skarżą się na dramatyczne niedobory paliwa oraz coraz częstsze przerwy w dostawie prądu.
"Na stacji benzynowej jest benzyna, ale jej nie sprzedają" – opowiada jeden z mieszkańców, który zaczął jeździć rowerem, by oszczędzać paliwo. Po dekrecie Siergieja Aksionowa, przywódcy okupacyjnych władz, sprzedaż na stacjach została wstrzymana. Paliwo jest rezerwowane głównie dla administracji i służb.
W Sewastopolu, największym mieście półwyspu, mieszkańcy kupują zapasowe generatory, ale nie mają czym ich zatankować. Władze wprowadziły ograniczenia – transport publiczny, sklepy i kawiarnie działają tylko w dzień, a latarnie uliczne są gaszone w nocy.
Sytuację pogarszają ukraińskie ataki na mosty i szlaki logistyczne łączące Krym z resztą okupowanych terenów. W czerwcu Ukraina uderzyła m.in. w mosty w rejonie Czonhar. Rosjanie pospiesznie budują mosty pontonowe, ale tworzą się na nich ogromne korki, które również stają się celem ataków dronów.
Kryzys paliwowy rozlał się także na inne okupowane tereny wschodniej Ukrainy. Mieszkańcy Doniecka skarżą się, że benzyna jest najdroższa w kraju, a woda pitna dociera tylko raz na kilka dni.
Ukraińskie władze otwarcie mówią o "blokadzie logistycznej" Krymu. Ataki dronów na rafinerie w Rosji i kluczowe mosty na okupowanych terenach mają odciąć dostawy dla rosyjskiej armii i mieszkańców półwyspu.
Siergiej Aksionow nakazał nawet zamknięcie popularnych letnich obozów dla dzieci, w tym słynnego Artek. Niektóre pociągi wiozące dzieci zatrzymano w połowie drogi.
Mieszkańcy są coraz bardziej zestresowani. W sklepach brakuje podstawowych produktów, m.in. cukru, a ceny rosną. Wielu przyznaje, że "ledwo wiążą koniec z końcem".
Moskwa deklaruje, że sytuacja jest "pod kontrolą", ale jednocześnie wstrzymała eksport benzyny i rozważa dalsze ograniczenia. Analitycy wskazują, że ukraińskie ataki na mosty mogą mieć znacznie poważniejsze, długoterminowe skutki niż uderzenia w drogi.
Kryzys na Krymie pokazuje, jak skutecznie Ukraina potrafi zakłócać rosyjskie linie zaopatrzenia na okupowanych terenach. Dla mieszkańców półwyspu nadchodzi coraz trudniejszy czas.