Kibice Lecha pokazali klasę – zbiorowa odpowiedzialność i chęć naprawy szkód po incydencie w Łodzi
Po sobotnim meczu Widzew Łódź – Lech Poznań (3:1), który sam w sobie był emocjonujący, prawdziwą burzę wywołały wydarzenia po końcowym gwizdku. Grupa pseudokibiców Kolejorza zdemolowała łazienki i inne elementy sektora gości na stadionie przy al. Piłsudskiego, pozostawiając po sobie poważne zniszczenia.
Zamiast milczenia, uników czy przerzucania winy – środowiska kibicowskie Lecha Poznań zareagowały szybko, stanowczo i… dojrzale.
We wspólnym oświadczeniu opublikowanym w niedzielę rano Grupy Kibicowskie Lecha Poznań nie zostawiły suchej nitki na sprawcach:
"Nie tolerujemy i nie będziemy tolerować takiego zachowania, które doprowadziło do sporych strat na łódzkim obiekcie. Nie ma, nie było i nie będzie przyzwolenia na podobne incydenty, bez względu na stadion, na którym pojawiamy się jako kibice gości."
Co najważniejsze – kibice nie poprzestali na potępieniu. Wzięli na siebie odpowiedzialność zbiorową i zadeklarowali realne działania:
"Niestety, w tym przypadku będzie ponoszona odpowiedzialność zbiorowa, którą każdy z nas – wyjazdowicz – poniesie konsekwencje. Wspólnymi siłami musimy zrobić wszystko, aby uregulować szkody, nie możemy z tym zostawić samego klubu."
To bardzo rzadki i godny podkreślenia gest. Zamiast chować się za formułkami "to nie my, to pojedyncze jednostki", zorganizowane grupy kibicowskie Lecha przyznały: "Skoro część naszych była na wyjeździe – to wszyscy musimy się dołożyć do naprawy tego, co zniszczono".
W środowisku piłkarskim takie podejście wciąż jest wyjątkiem. Zazwyczaj po podobnych incydentach pojawia się albo milczenie, albo wzajemne przerzucanie winy między klubem a kibicami. Tym razem poznaniacy pokazali, że można inaczej – wziąć sprawy w swoje ręce, solidarnie pokryć koszty i jednocześnie jasno powiedzieć pseudokibicom: "Nie reprezentujecie nas".
Reakcja ta została bardzo pozytywnie odebrana zarówno przez sympatyków Lecha, jak i kibiców innych klubów. W komentarzach pod oświadczeniem dominują słowa uznania: "Brawo za klasę", "To się nazywa odpowiedzialność", "Wreszcie ktoś nie udaje, że problemu nie ma".
Klub Lech Poznań na razie nie wydał oficjalnego stanowiska w tej sprawie, ale według nieoficjalnych informacji rozmowy między zarządem a przedstawicielami grup kibicowskich już trwają. Prawdopodobnie powstanie specjalna zbiórka lub fundusz, z którego zostaną pokryte straty Widzewa.
Pseudokibice raz jeszcze pokazali, ile potrafią zniszczyć w kilka minut. Zorganizowani kibice Lecha udowodnili natomiast, że potrafią zachować się jak dorośli ludzie – wziąć odpowiedzialność i naprawić to, co inni zepsuli.
Może właśnie taki model – zero przyzwolenia + realna pomoc finansowa od samych kibiców – jest jedyną drogą, by raz na zawsze ukrócić wandalizm na wyjazdach.