ŚwiatIran kontratakuje w Bahrajnie – czy obrona powietrzna USA ma dziury większe niż w szwajcarskim serze?

Iran kontratakuje w Bahrajnie – czy obrona powietrzna USA ma dziury większe niż w szwajcarskim serze?

Iran ogłosił, że w odwecie za sobotnie naloty USA i Izraela uderzył rakietami i dronami w bazę Piątej Floty Marynarki Wojennej USA w Manamie (Bahrajn). Nagrania wideo pokazują wolno lecącego drona Shahed, który przełamuje obronę i znika w kierunku kwatery głównej floty – nad bazą unoszą się gęste kłęby czarnego dymu.

zdjecie A
zdjecie A
Źródło zdjęć: © zdjecie AI | redakcja ipolska24.pl

Na razie Pentagon nie potwierdził strat osobowych ani materialnych – źródła wojskowe sugerują, że personel został wcześniej ostrzeżony i ewakuowany z najbardziej narażonych miejsc. Ale sam fakt, że tani dron Shahed (koszt produkcji ok. 20–50 tys. dolarów) zdołał zbliżyć się do serca amerykańskiej obecności wojskowej w Zatoce, budzi poważne pytania o skuteczność obrony przeciwlotniczej najpotężniejszej armii świata.

Tom Sharpe, były dowódca Królewskiej Marynarki Wojennej, komentuje bez owijania w bawełnę: "Bahrajn zawsze był postrzegany jako stosunkowo słabo broniony cel. Dron Shahed porusza się na tyle wolno, że na Ukrainie nieraz zestrzeliwują go zwykłym karabinem maszynowym dużego kalibru. Jeśli taki sprzęt przechodzi przez obronę bazy NATO – to mamy problem".

W ostatnich tygodniach USA przerzuciły w region dodatkowe baterie Patriot i systemy THAAD – teoretycznie zdolne niszczyć pociski balistyczne. Ale ich liczba jest ograniczona, a koszt jednego pocisku przechwytującego to 3–4 miliony dolarów. Dla porównania: Ukraina, broniąc Kijowa, ma mniej niż 10 baterii Patriot i wciąż musi wybierać, co ratować.

Amerykańskie niszczyciele klasy Arleigh Burke (ok. 12 w Zatoce i na wschodnim Morzu Śródziemnym) wielokrotnie udowodniły skuteczność na Morzu Czerwonym – od 2024 do 2026 roku przechwyciły prawie 400 dronów i pocisków Huti. Myśliwce USA (ponad 100 w regionie) również mogą zwalczać cele powietrzne. Mimo to eksperci są zgodni: nawet ta potężna siła nie wystarczy, by w 100% ochronić wszystkie bazy i instalacje przed zmasowanym atakiem.

Iran wciąż ma w zanadrzu około 2000 pocisków balistycznych krótkiego zasięgu i dziesiątki tysięcy dronów Shahed (część produkowana na licencji rosyjskiej). Gdyby Teheran zdecydował się na "wszystko albo nic", zapasy amerykańskich pocisków przechwytujących mogłyby się wyczerpać szybciej, niż ktokolwiek chce przyznać.

Edmund Fitton-Brown z Foundation for Defense of Democracies zauważa jednak ostrożny optymizm: "Wczesne sygnały wskazują, że irański odwet był umiarkowany. Być może Teheran nie chce eskalować do wojny totalnej – po prostu chce pokazać, że potrafi uderzyć".

Historia uczy jednak, że wojny powietrzne rzadko kończą się szybkim zwycięstwem. Ukraina wciąż prosi o kolejne Patrioty, bo setki dronów i dziesiątki pocisków balistycznych dziennie to wyzwanie nawet dla najbogatszej armii świata. Jeśli konflikt z Iranem wejdzie w fazę długotrwałą, Stany Zjednoczone mogą stanąć przed dylematem: albo przerzucać kolejne miliardy dolarów na obronę, albo ograniczyć cele – ryzykując, że Iran przetrwa i odbuduje arsenał.

Pytanie brzmi: czy amerykańskie tarcze wytrzymają, czy jednak okażą się dziurawe jak sito? Na razie Bahrajn dymi, a świat patrzy z niepokojem.

iranbahrajnusa

Wybrane dla Ciebie