Operator obiektu, koncern EDF, zapewnił, że sytuacja nie stanowiła żadnego zagrożenia ani dla personelu, ani dla środowiska. Meduzy przedostały się do części zakładu niezwiązanej bezpośrednio z reaktorami, a działania naprawcze mają umożliwić wznowienie pracy po zakończeniu diagnostyki.
Gravelines, położona nad Morzem Północnym między Dunkierką a Calais, jest jedną z największych elektrowni jądrowych we Francji, wytwarzającą łącznie 5,4 gigawata energii. Obiekt korzysta z wody morskiej do chłodzenia, co sprawia, że w cieplejszych miesiącach staje się podatny na podobne incydenty. Jak wyjaśnił inżynier jądrowy Ronan Tanguy, galaretowata budowa ciała meduz pozwoliła im przedostać się przez pierwsze filtry i zablokować system bębnów wtórnych, ograniczając dopływ wody.
Eksperci przypominają, że podobne zdarzenia miały miejsce w przeszłości – m.in. w elektrowni Torness w Szkocji w 2011 roku czy w szwedzkim Oskarshamn w 2013 roku. Choć należą do rzadkości, wysokie temperatury sprzyjają ich występowaniu. Tegoroczne upały w Europie Zachodniej spowodowały wzrost ilości planktonu, co przyciągnęło meduzy bliżej powierzchni wód i wybrzeży.
Biolodzy zwracają uwagę, że meduzy to słabi pływacy, zdani na prądy morskie – gdy znajdą się w ich zasięgu, nie są w stanie samodzielnie uniknąć wciągnięcia do instalacji chłodzących. Choć dla lokalnych mieszkańców incydent był jedynie ciekawostką, dla ekipy technicznej EDF stał się poważnym wyzwaniem logistycznym, wymagającym szybkiego oczyszczenia i ponownego uruchomienia systemów.