Według danych NASA asteroida zbliży się do nas na około 3,5 miliona kilometrów. Chociaż brzmi to jak ogromna odległość, w skali kosmosu jest to stosunkowo bliskie spotkanie.
Nie pierwsza taka wizyta
To już kolejny duży obiekt w ostatnim czasie. 27 czerwca Ziemię minęła jeszcze większa planetoida 1997 NC1 (o średnicy od 750 do 1650 metrów). Eksperci podkreślają, że choć codziennie w pobliżu naszej planety przelatują dziesiątki mniejszych asteroid, kumulacja tak dużych ciał w krótkim czasie przyciąga uwagę.
Co gdyby uderzyła?
Na szczęście tym razem nie ma żadnego zagrożenia kolizją. Jednak gdyby asteroida o takich rozmiarach uderzyła w Ziemię, skutki byłyby dramatyczne. Obiekt o średnicy kilkuset metrów mógłby utworzyć krater o średnicy kilkunastu kilometrów. W przypadku uderzenia w ocean wywołałby potężne tsunami zdolne spustoszyć wybrzeża całych kontynentów.
Historia naszej planety zna wiele takich zdarzeń – ślady po dawnych kolizjach można znaleźć m.in. w kraterach Bosumtwi w Ghanie, Nördlinger Ries w Niemczech czy Sierra Madera w Teksasie.
Skąd wiemy o tej planetoidzie?
Asteroida 2007 ML24 została odkryta 22 czerwca 2007 roku przez Obserwatorium Mount Lemmon w USA. Należy do grupy obiektów bliskich Ziemi (NEO) oraz potencjalnie niebezpiecznych planetoid (PHA). Obiega Słońce co 241 dni i należy do grupy Atena – podobnie jak słynna Apophis.
Naukowcy nieustannie monitorują takie obiekty, aby w razie realnego zagrożenia móc odpowiednio wcześnie zareagować.
Podsumowanie Sobota zapowiada się spokojnie – planetoida przeleci obok nas w bezpiecznej odległości. To jednak dobre przypomnienie, że w kosmosie nie jesteśmy sami i Ziemia co jakiś czas spotyka się z "kosmicznymi sąsiadami". Na szczęście tym razem możemy spać spokojnie i ewentualnie w sobotę wieczorem spojrzeć w niebo z lekkim dreszczem emocji.