Minister spraw zagranicznych Toshimitsu Motegi tłumaczył decyzję inflacją i słabością jena. "Chcemy odzwierciedlić realia gospodarcze" – powiedział. Jednocześnie uspokaja, że zmiany nie powinny znacząco wpłynąć na napływ turystów.
A turystów w Japonii nie brakuje. Po pandemii kraj przeżywa prawdziwy boom – w zeszłym roku odwiedziło go rekordowe 42,7 miliona zagranicznych gości. Słaby jen od 2021 roku sprawił, że Japonia stała się wyjątkowo atrakcyjna cenowo.
To nie koniec zmian. W maju Izba Wyższa parlamentu przyjęła ustawę podnoszącą także inne opłaty dla obcokrajowców. Limit opłaty za wniosek o pobyt stały wzrośnie aż 30-krotnie – do 300 000 jenów. Zmiana statusu pobytu lub przedłużenie wizy będzie kosztować nawet 100 000 jenów (zamiast 10 000 jenów).
Władze argumentują, że Japonia musi dostosować swoje stawki do standardów innych krajów G7. Dla porównania:
- W USA opłaty za wizy nieimigracyjne wynoszą 185–315 dolarów,
- W Wielkiej Brytanii standardowa wiza turystyczna na 6 miesięcy kosztuje 135 funtów.
Czy droższe wizy ostudzą turystyczny zapał? Na razie japońscy urzędnicy są optymistami. Jednak dla wielu podróżników, zwłaszcza tych planujących dłuższy pobyt, nowe ceny mogą być odczuwalną zmianą.
Japonia chce zarabiać na turystyce więcej, jednocześnie utrzymując jej wysoki poziom. Pytanie tylko, czy rekordowe tłumy z ostatnich lat przetrwają tę finansową korektę.