Według najnowszych danych Glacier Monitoring Switzerland, w przypadku części lodowców średnia grubość lodu zmniejszyła się w tym roku o 2,5-4 metry, a na niektórych jęzorach lodowcowych ubytek sięgał nawet 10 metrów. W ciągu zaledwie pięciu lat Szwajcaria straciła już niemal jedną piątą swoich zasobów lodowcowych.
Sytuację pogorszyła łagodna zima, po której w górach pozostało mniej śniegu niż zwykle. Następnie w maju i czerwcu pojawiły się intensywne fale gorąca. Śnieg szybko stopniał, odsłaniając ciemniejszą powierzchnię lodu, która pochłania więcej energii słonecznej i topi się znacznie szybciej.
Na części lodowców, w tym Allalin, Clariden, Aletsch i Rhône, tegoroczne straty należały do największych, jakie kiedykolwiek odnotowano w historii pomiarów.
Szczególnie niepokojące są obserwacje prowadzone na dużych wysokościach. Naukowcy zwracają uwagę, że nawet w miejscach położonych około 3500 metrów nad poziomem morza pod koniec lata brakowało pokrywy śnieżnej, która w normalnych warunkach powinna chronić lodowiec przed dalszym topnieniem.
Śnieg jest dla lodowców kluczowy. To właśnie jego część, która przetrwa lato, z czasem przekształca się w nową warstwę lodu. Jeżeli znika całkowicie, lodowiec traci możliwość odbudowy i zaczyna kurczyć się coraz szybciej.
Topnienie lodowców ma jednak paradoksalny, krótkoterminowy efekt. Między lipcem a wrześniem szwajcarskie lodowce uwolniły około 2,2 biliona litrów wody. To więcej niż czterokrotność rocznego zużycia wody pitnej przez wszystkie gospodarstwa domowe w Szwajcarii.
Ta dodatkowa woda pomaga obecnie łagodzić skutki suszy i zasila rzeki, elektrownie wodne oraz systemy nawadniające. Problem polega na tym, że zasoby te są nieodnawialne w tempie odpowiadającym obecnemu topnieniu.
Im mniejsze będą lodowce, tym mniej wody będą mogły oddawać podczas kolejnych okresów suszy i upałów. To może w przyszłości uderzyć nie tylko w rolnictwo i hydroenergetykę, ale także w transport rzeczny.
Tego lata Ren w niektórych miejscach osiągał wyjątkowo niski poziom, co powodowało utrudnienia w żegludze i podnosiło koszty transportu.
Zanik lodowców niesie ze sobą również inne zagrożenia. Rozmarzanie wieloletniej zmarzliny i utrata lodu mogą destabilizować górskie zbocza, zwiększając ryzyko osuwisk, obrywów skalnych i gwałtownych powodzi.
Naukowcy podkreślają, że przyszłość wielu alpejskich lodowców jest już bardzo niepewna. Niektóre mniejsze obiekty w Szwajcarii praktycznie zniknęły, a tempo zmian jest obecnie znacznie większe niż jeszcze kilkanaście lat temu.
Jednocześnie eksperci zwracają uwagę, że ograniczenie emisji gazów cieplarnianych nadal ma znaczenie. Choć części lodowców alpejskich prawdopodobnie nie uda się uratować, spowolnienie globalnego ocieplenia może ograniczyć skalę strat w Himalajach i regionach polarnych, gdzie znajdują się znacznie większe zasoby lodu.
Ich zachowanie ma znaczenie nie tylko dla lokalnych ekosystemów i gospodarek. W dłuższej perspektywie będzie również wpływać na tempo wzrostu poziomu mórz i bezpieczeństwo milionów, a nawet miliardów ludzi na świecie.