Aby upewnić się, że kobieta nie żyje, założył jej na głowę torbę foliową i zawiązał - opisywał zdarzenie Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Artur W. miał schować ciało 20-latki w wersalce. W mieszkaniu podczas zabójstwa był 2,5 letni syn Kai z poprzedniego związku. Artur W., po ukryciu ciała kobiety, odwiózł chłopca do rodziny w Zduńskiej Woli, a potem uciekł. Został aresztowany kilka dni później w Koszalinie.