Bimbrownia na pełnych obrotach w Suwałkach: 41‑latek wpadł z 10 tys. litrów nielegalnego trunku
Wspólna, precyzyjnie zaplanowana akcja suwalskiej policji, Krajowej Administracji Skarbowej i Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zakończyła się spektakularnym sukcesem. Zatrzymano 41-letniego mieszkańca miasta, który na terenie wynajętych pomieszczeń prowadził profesjonalną, nielegalną produkcję alkoholu na skalę przemysłową.
Wszystko zaczęło się od rutynowej kontroli drogowej. Funkcjonariusze zatrzymali osobowego Forda – w bagażniku mundurowi odkryli 58 pięciolitrowych butli z gotowym alkoholem, co dało w sumie 290 litrów nielegalnego trunku. Szybko okazało się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Podczas przeszukania posesji wynajmowanych przez mężczyznę służby natknęły się na prawdziwą bimbrownię. W magazynach zabezpieczono:
- 340 litrów gotowego alkoholu o mocy do 50%
- 8700 litrów zacieru w różnych stadiach fermentacji
- kompletną aparaturę produkcyjną: stalowe zbiorniki z podgrzewaniem gazowymi palnikami, oprzyrządowanie destylacyjne, butle z gazem, beczki, pojemniki i inne elementy umożliwiające masową produkcję
41-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów – nielegalnego wytwarzania wyrobów alkoholowych oraz posiadania ich bez wymaganych zezwoleń. Nie potrafił jednak (lub nie chciał) wyjaśnić, komu i w jaki sposób zbywał tak ogromne ilości trunku.
Przestępstwo, o które jest podejrzany, zagrożone jest karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
Służby podkreślają, że tego typu nielegalne wytwórnie stanowią poważne zagrożenie – nie tylko dla budżetu państwa (utracone miliony złotych akcyzy), ale przede wszystkim dla zdrowia konsumentów. Alkohol produkowany poza kontrolą sanitarną i bez norm jakościowych może zawierać metanol, fuzle i inne toksyczne substancje w niebezpiecznych stężeniach.
Akcja w Suwałkach to kolejny dowód, że walka z szarą strefą alkoholową w regionie przygranicznym jest traktowana priorytetowo. W ostatnich miesiącach podlascy funkcjonariusze kilkukrotnie likwidowali podobne instalacje – najczęściej na terenach wiejskich i w halach magazynowych na obrzeżach miast.
41-latek usłyszał już zarzuty. Grozi mu proces i wysoka kara finansowa. Cała zabezpieczona aparatura i alkohol trafiły do depozytu – wkrótce zostaną zniszczone.