Zespół poszukiwawczy żorskiej komendy od miesięcy analizował tropy, weryfikował meldunki, sprawdzał kontakty i lokalizacje. W końcu ustalono, że 27-latek ukrywa się w jednym z mieszkań na terenie Wrocławia. Gdy kryminalni zapukali do drzwi, mężczyzna nie miał zamiaru współpracować – zamknął się w lokalu i ignorował polecenia. Policjanci nie mieli wyboru: siłowe wejście i kajdanki.
Okazało się, że poszukiwany miał na koncie trzy aktywne listy gończe – dwa wydane przez sądy za przestępstwa narkotykowe, jeden za oszustwa i bezprawne pozyskiwanie informacji. Od ponad czterech lat zmieniał adresy, unikał stałego zatrudnienia i liczył, że czas zatrze ślady. Mylił się.
"Zatrzymanie to efekt systematycznej, żmudnej pracy operacyjnej. Nie ma znaczenia, czy ktoś wyjeżdża do innego miasta czy województwa – jeśli jest list gończy, prędzej czy później zostanie odnaleziony" – podkreśla rzecznik żorskiej policji.
27-latek trafił prosto do aresztu śledczego – tam odbędzie kary zasądzone wyrokami sądów. Sprawa ma charakter rozwojowy – śledczy sprawdzają, czy mężczyzna mógł popełnić kolejne przestępstwa w czasie ukrywania się.
Tylko w 2026 roku żorscy policjanci zatrzymali już blisko 60 osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości, w tym 20 ściganych listami gończymi. Statystyka pokazuje jedno: ucieczka przed sprawiedliwością w Polsce staje się coraz trudniejsza.