Katastrofa wydarzyła się w sobotę nad ranem. Epicentrum znajdowało się stosunkowo płytko, na głębokości około 15 kilometrów, co zwiększyło skalę zniszczeń. Według wstępnych danych uszkodzonych zostało ponad tysiąc domów, a także liczne szkoły, placówki medyczne i budynki administracji.
Mieszkańcy śpią pod gołym niebem
W wielu miejscowościach ludzie boją się wrócić do swoich domów. Obawiają się, że kolejne wstrząsy mogą doprowadzić do zawalenia już uszkodzonych konstrukcji. Część mieszkańców nocuje więc w prowizorycznych obozowiskach rozstawionych w pobliżu zniszczonych budynków.
W Labuan Bajo, jednym z najważniejszych miast Flores i popularnym kierunku turystycznym, mieszkańcy również spędzają noce poza domami. Niektórzy schronili się w namiotach ustawionych w pobliżu swoich zniszczonych posesji.
– Wstrząsy były bardzo przerażające. Mój dom niemal się zawalił – relacjonowała jedna z mieszkanek, która wraz z rodziną korzysta z tymczasowego schronienia.
Zaczyna brakować jedzenia i wody
Sytuację dramatycznie komplikują osuwiska, które zablokowały część dróg. Niektóre miejscowości zostały praktycznie odcięte od reszty wyspy. Wraz z problemami transportowymi kurczą się zapasy podstawowych produktów oraz czystej wody.
Lokalni mieszkańcy alarmują, że w niektórych rejonach ludzie zaczynają głodować. Część poszkodowanych uciekła na wyżej położone tereny, jednak także tam brakuje odpowiednich warunków do życia.
Problemem są również przerwy w dostawach energii elektrycznej i uszkodzona infrastruktura telekomunikacyjna. W wielu miejscach mieszkańcy organizują własne punkty ewakuacyjne, ponieważ nie wiedzą, gdzie powinni szukać bezpiecznego schronienia.
Szpitale również ucierpiały
Trzęsienie ziemi poważnie dotknęło lokalną służbę zdrowia. W jednym ze szpitali w regionie Ruteng zawalenie części dachu sprawiło, że z użytkowania wyłączone zostały m.in. sala operacyjna, oddział porodowy, apteka i laboratorium.
Personel został zmuszony do przeniesienia części działalności na zewnątrz. Wokół placówek pojawiły się namioty, które pełnią funkcję tymczasowych punktów medycznych.
Lokalni przedstawiciele służby zdrowia informują jednocześnie o opóźnieniach w dostawach sprzętu i leków. W niektórych rejonach pomoc medyczna nie dotarła jeszcze do poszkodowanych.
Odcięte miejscowości czekają na ratunek
Jednym z najbardziej dramatycznych przypadków jest wieś Nitung na wyspie Palue. Przez niemal dwa dni mieszkańcy pozostawali odcięci od świata. Zniszczone zostały domy, a po katastrofie przestały działać zarówno dostawy prądu, jak i połączenia komunikacyjne.
Ratownicy dotarli tam dopiero po długiej i niebezpiecznej podróży. Droga była zagrożona kolejnymi osuwiskami, dlatego przejazd wymagał szczególnej ostrożności.
Według służb setki budynków w miejscowości zostały poważnie uszkodzone. Mieszkańcy schronili się w prowizorycznych namiotach i nadal czekają na dostawy podstawowych artykułów.
Setki wstrząsów wtórnych
Sytuację dodatkowo komplikuje aktywność sejsmiczna. Po głównym trzęsieniu ziemi odnotowano setki wstrząsów wtórnych. Dla mieszkańców oznacza to nieustanny strach przed kolejnymi zawaleniami.
Indonezja należy do najbardziej aktywnych sejsmicznie regionów świata. Kraj znajduje się w strefie styku kilku płyt tektonicznych, co sprawia, że trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów są tam częstym zagrożeniem.
Skala obecnej katastrofy nadal nie jest w pełni znana. Ratownicy próbują dotrzeć do najbardziej odizolowanych miejsc, a mieszkańcy Flores czekają na żywność, wodę, namioty i pomoc medyczną. Dla tysięcy ocalałych najbliższe dni mogą okazać się walką o przetrwanie.