Islandzki rząd nie kryje oburzenia
Donald Trump zamieścił w poniedziałek na platformie Truth Social grafikę, na której rozległy obszar obejmujący Stany Zjednoczone oraz kilka sąsiednich i pobliskich państw przedstawiono w charakterystycznym motywie gwiazd i pasów. Całość została opatrzona oznaczeniem "Stany Zjednoczone Ameryki".
Na mapie znalazły się m.in. Islandia i Grenlandia, które formalnie nie są częścią USA.
Islandzki minister spraw zagranicznych uznał publikację za "całkowicie niestosowną". Władze w Reykjaviku postanowiły również podjąć dyplomatyczną interwencję. Minister spraw zagranicznych Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir wezwała na rozmowę amerykańskiego ambasadora Billy’ego Longa, który rozpoczął swoją misję na Islandii zaledwie miesiąc wcześniej.
Wezwanie ambasadora jest jednym z klasycznych instrumentów dyplomatycznych. W praktyce oznacza oficjalne przekazanie przedstawicielowi obcego państwa stanowiska lub protestu w związku z działaniami jego władz.
Grenlandia ponownie w centrum sporu
Publikacja Trumpa została odebrana jako kolejny element jego zainteresowania terenami znajdującymi się poza granicami Stanów Zjednoczonych. Szczególnie dużo emocji od miesięcy budzi kwestia Grenlandii.
Amerykański prezydent wielokrotnie przekonywał, że ogromna wyspa ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Jego stanowisko spotykało się jednak z jednoznacznym sprzeciwem zarówno ze strony władz Danii, jak i mieszkańców Grenlandii.
Do sprawy odniosła się również duńska premier Mette Frederiksen. Podczas wizyty w Nuuk przypomniała, że Grenlandczycy wielokrotnie jasno deklarowali, iż nie chcą stać się częścią Stanów Zjednoczonych.
– Rząd i mieszkańcy Grenlandii wielokrotnie powtarzali, że nie chcą być częścią Ameryki – podkreśliła.
"Nie jesteśmy kolonią"
Reakcja pojawiła się także w Meksyku. Prezydentka Claudia Sheinbaum po publikacji Trumpa stanowczo podkreśliła niezależność swojego kraju.
W mediach społecznościowych zaznaczyła, że Meksyk nie zamierza być kolonią ani protektoratem żadnego obcego państwa. Podkreśliła również, że jej kraj jest wolnym, suwerennym i niepodległym państwem.
To nie pierwszy raz, kiedy działania i wypowiedzi Trumpa dotyczące granic oraz terytoriów innych państw wywołują napięcia dyplomatyczne. Wcześniej prezydent USA sugerował m.in. możliwość uczynienia Kanady 51. stanem Stanów Zjednoczonych. Szczególne kontrowersje wzbudzały również jego wypowiedzi dotyczące przyszłości Grenlandii.
Europa inwestuje na Grenlandii
Wpis Trumpa pojawił się w szczególnym momencie. Niedługo wcześniej Komisja Europejska poinformowała o przeznaczeniu 200 mln euro na inwestycje na Grenlandii. Fundusze mają wesprzeć m.in. edukację, rozwój łączności internetowej, energetykę wodną oraz wykorzystanie lokalnych surowców.
Ogłoszenie inwestycji nastąpiło podczas wizyty przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen oraz premier Danii Mette Frederiksen na Grenlandii.
Jednocześnie Trump nadal przedstawia zainteresowanie wyspą przede wszystkim jako kwestię bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Strategiczne położenie Grenlandii między Ameryką Północną a Europą oraz jej znaczenie dla szlaków komunikacyjnych i potencjalnych zasobów naturalnych sprawiają, że region ma coraz większe znaczenie geopolityczne.
Tymczasem najnowsza mapa opublikowana przez amerykańskiego prezydenta ponownie wywołała pytania o granice jego politycznych ambicji. Islandia, Dania i Meksyk dały jasno do zrozumienia, że nie zamierzają traktować takich sugestii obojętnie.