Kanada odpowiada Trumpowi. Milionowe cła na amerykańskie towary właśnie weszły w życie

Wojna handlowa między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi ponownie przybiera na sile. Ottawa uruchomiła kolejną rundę ceł odwetowych na amerykańskie towary, choć oba państwa nadal deklarują gotowość do porozumienia. Przedsiębiorcy po obu stronach granicy obawiają się jednak dalszej eskalacji.

TrumpTrump
Źródło zdjęć: © pixabay | redakcja ipolska24.pl

Nowe kanadyjskie taryfy zaczęły obowiązywać we wtorek i obejmują towary sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych o łącznej wartości blisko 28 mld dolarów kanadyjskich. Na liście znalazły się między innymi wyroby stalowe, meble, odzież oraz inne produkty konsumpcyjne. W przypadku części towarów stawki sięgają nawet 50 proc.

Początkowo Ottawa planowała objąć cłami również świeże ryby i homary. Ostatecznie jednak produkty te zostały wyłączone. Decyzja zapadła po interwencji przedstawicieli branży rybnej, która zwróciła uwagę na możliwe konsekwencje dla kanadyjskich przedsiębiorców. Pokazuje to, jak trudne jest prowadzenie polityki odwetowej wobec najważniejszego partnera gospodarczego bez jednoczesnego uderzania we własną gospodarkę.

Ottawa nadal chce porozumienia

Kanadyjski premier Mark Carney podkreśla, że wprowadzenie ceł nie oznacza rezygnacji z prób osiągnięcia kompromisu z Waszyngtonem. Jego zdaniem Kanada jest gotowa powrócić do rozmów, jeśli Stany Zjednoczone będą zainteresowane zawarciem trwałego porozumienia.

Zupełnie inaczej sytuację przedstawia amerykański przedstawiciel ds. handlu Jamieson Greer. Według niego to Kanada powinna wykonać pierwszy krok. Greer twierdzi, że Waszyngton przedstawił Ottawie korzystną propozycję, jednak kanadyjska strona jej nie zaakceptowała. Jednocześnie ostrzegł, że dalsze działania odwetowe mogą spotkać się z kolejną reakcją USA, włącznie z ograniczeniami importu wybranych kanadyjskich produktów.

Trump uderza w Bombardiera

Do konfliktu włączył się również Donald Trump. Prezydent USA zagroził kanadyjskiemu producentowi samolotów Bombardier, że amerykańskie firmy mogą zaprzestać współpracy z przedsiębiorstwem, jeśli produkcja nie zostanie częściowo przeniesiona do Stanów Zjednoczonych.

Bombardier jest jednym z istotnych elementów kanadyjskiego sektora lotniczego. Według raportu przygotowanego przez PwC działalność firmy odpowiadała w 2024 roku za ponad 7 mld dolarów kanadyjskich wkładu do krajowego PKB.

Trump w ostatnich dniach wielokrotnie krytykował również Kanadę w mediach społecznościowych. W swoich wpisach odnosił się między innymi do relacji walutowych obu państw oraz kwestii przyszłości Ameryki Północnej.

Setki produktów objętych nowymi taryfami

Kanadyjskie cła są odpowiedzią na wcześniejsze działania administracji Trumpa. USA nałożyły między innymi 25-procentowe taryfy na kanadyjskie samochody osobowe i ciężarowe, a także dodatkowe obciążenia na stal, aluminium oraz drewno.

Pod koniec sierpnia Waszyngton rozszerzył listę produktów objętych 50-procentowymi taryfami. Znalazły się na niej między innymi wybrane artykuły mleczne, alkohol, kije hokejowe czy perfumy.

Ottawa określa swoją odpowiedź mianem działań prowadzonych według zasady "dolar za dolara". Nowe taryfy dotyczą setek produktów importowanych ze Stanów Zjednoczonych i są dodatkowym obciążeniem obok wcześniej obowiązujących ceł.

Firmy boją się kolejnej eskalacji

Przedsiębiorcy coraz głośniej ostrzegają przed konsekwencjami przeciągającego się konfliktu. Kanadyjska Izba Handlowa apeluje do rządu o możliwie precyzyjne działania, które nie doprowadzą do niekontrolowanego rozszerzania wojny celnej.

Problem widać szczególnie w branży owoców morza. Gospodarki obu krajów są ze sobą tak mocno powiązane, że część produktów przekracza granicę kilkukrotnie. Dobrym przykładem są homary — skorupiaki złowione w USA mogą trafiać do Kanady w celu przetworzenia, a następnie wracać na amerykański rynek. Nałożenie dodatkowych ceł mogłoby więc uderzyć w przedsiębiorców po obu stronach granicy.

Ekonomiści zwracają także uwagę na możliwy wzrost cen dla zwykłych konsumentów. Droższy import może przełożyć się między innymi na ceny ubrań, żywności czy mebli.

Kanada szuka alternatywy dla USA

Mimo napięć kanadyjska gospodarka w ostatnich miesiącach wykazywała oznaki odporności. W drugim kwartale PKB wzrosło o 3,3 proc., a od kwietnia do lipca liczba miejsc pracy zwiększyła się o około 181 tys.

Sierpień przyniósł jednak pogorszenie sytuacji. W ciągu miesiąca Kanada straciła około 41 tys. miejsc pracy. Okres ten przypadł na czas zaostrzenia amerykańskiej polityki celnej oraz zerwania rozmów handlowych.

Mark Carney zapowiada jednocześnie zmianę strategii gospodarczej. Ottawa chce stopniowo ograniczać uzależnienie kanadyjskiego handlu od Stanów Zjednoczonych i rozwijać relacje z innymi partnerami.

Dane z lipca pokazują już pierwsze zmiany. Udział Stanów Zjednoczonych w kanadyjskim eksporcie spadł do około 66 proc., podczas gdy przed rozpoczęciem obecnego konfliktu handlowego wynosił średnio około 75 proc.

Kanada i USA pozostają jednak gospodarczo wyjątkowo silnie związane. Wartość ich wzajemnej wymiany handlowej w 2025 roku sięgnęła niemal 900 mld dolarów. Dlatego każdy kolejny krok w wojnie celnej może mieć konsekwencje znacznie wykraczające poza relacje obu rządów.

Wybrane dla Ciebie