Totalny paraliż Poznania! Kierowcy pytają: Po co ten pas dla rowerów, skoro całe centrum stoi w korkach?!
"To już nie jest remont, to jest kpina z mieszkańców" – alarmują wściekli poznaniacyPoznań tonie w korkach jak nigdy wcześniej. Rozkopana Ratajczaka, prace na Królowej Jadwigi i dziesiątki innych utrudnień sprawiły, że przejazd przez centrum stał się koszmarem. Ale jest jeden element, który szczególnie rozwściecza kierowców – zwężenie na ulicy Kościuszki przy Starym Browarze.
Na krótkim, newralgicznym odcinku jeden pas ruchu nadal pozostaje oddany pod infrastrukturę rowerową. Efekt? Stojące w długich korkach samochody, nerwy na wierzchu i rosnąca frustracja, która wylewa się na grupy lokalne i media społecznościowe.
"To jest absurd poziomu mistrzowskiego"
– Rozumiemy, że rowerzyści mają prawo do bezpieczeństwa, ale czy naprawdę w czasie największego komunikacyjnego armagedonu nie można tego pasa oddać samochodom? – pyta pan Marcin, który codziennie jeździ tą trasą do pracy. – Stoimy tu po 20-30 minut, a obok jest pusty pas dla rowerów. To nie ma już żadnego sensu!
Podobnych głosów są setki. Kierowcy wskazują, że w obecnej sytuacji każdy dodatkowy pas ruchu jest na wagę złota. Tymczasem miasto uparcie trzyma się rozwiązania, które – zdaniem wielu – dawno straciło rację bytu.
Remontowy chaos + święty pas rowerowy = katastrofa
Ulica Ratajczaka rozkopana, objazdy, ograniczenia na sąsiednich ulicach – centrum Poznania jest w tej chwili jednym wielkim placem budowy. W takiej sytuacji utrzymywanie zwężenia przy jednym z najważniejszych obiektów handlowo-usługowych w mieście wielu uznaje za akt kompletnego oderwania od rzeczywistości.
– Gdyby rowerzyści na tym krótkim odcinku przeprowadzali rowery chodnikiem, jak robi się to w wielu europejskich miastach, ruch mógłby się wyraźnie poprawić – przekonują kierowcy. – Mniejsze korki to nie tylko mniej nerwów, ale też mniej spalin. Stojąc w korku auto spala więcej niż jadąc płynnie.
Magistrat milczy
Redakcja wielokrotnie zwracała się do poznańskiego magistratu z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego w czasie największych utrudnień komunikacyjnych nadal utrzymywane jest to zwężenie. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Czy urzędnicy naprawdę uważają, że pas rowerowy jest ważniejszy niż płynność ruchu w sparaliżowanym mieście? Czy nikt nie jest w stanie podjąć racjonalnej, tymczasowej decyzji?
Cierpliwość się kończy
Poznaniacy są coraz bardziej wściekli. Wielu zapowiada, że temat nie zniknie, dopóki nie dojdzie do realnych zmian. Bo o ile inwestycje w rowerzystów są słuszne w normalnych warunkach, o tyle w czasie totalnego remontowego chaosu powinny ustąpić miejsca zdrowemu rozsądkowi.
A Wy co o tym sądzicie? Czy miasto powinno tymczasowo "odblokować" pas na Kościuszki przy Starym Browarze, czy rowerzyści mają bezwzględne pierwszeństwo nawet w korkowym piekle?