Według prezydenta Ceuty Juana Jesúsa Vivasa granicę przekroczyło około 60 tysięcy osób. Hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podaje nieco niższe szacunki – ponad 50 tysięcy migrantów. Około połowa z nich miała dobrowolnie wrócić do Maroka jeszcze w piątek.
Najtragiczniejszym wymiarem kryzysu pozostaje bilans ofiar. Hiszpańskie służby poinformowały, że podczas prób przedostania się do Ceuty zginęły co najmniej 34 osoby. Wielu migrantów próbowało dostać się do miasta drogą morską, pokonując falochron i silne prądy.
Władze lokalne alarmują, że możliwości miasta zostały praktycznie wyczerpane. Prezydent Ceuty ocenił, że reakcja państwa była spóźniona i niewystarczająca, apelując do rządu w Madrycie o natychmiastowe działania mające przywrócić kontrolę nad sytuacją.
Do Ceuty przybył premier Hiszpanii Pedro Sánchez, który określił wydarzenia jako naruszenie integralności terytorialnej państwa. Zapowiedział przyspieszenie procedur odsyłania migrantów do Maroka we współpracy z tamtejszymi władzami. Równocześnie ogłoszono budowę dodatkowych zabezpieczeń na falochronie Tarajal. W planach jest rozmieszczenie specjalnych boi, które mają utrudnić nielegalne przekraczanie morskiej granicy.
Do wsparcia służb skierowano także wojsko. Minister obrony Margarita Robles poinformowała, że w Ceucie rozmieszczono około trzech tysięcy żołnierzy, którzy wspierają policję i żandarmerię w utrzymaniu porządku oraz zabezpieczeniu granicy.
Kryzys błyskawicznie przerodził się również w polityczny spór. Premier Pedro Sánchez odpowiedzialnością za masowy napływ migrantów obarczył zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się przemytem ludzi. Z kolei opozycja zarzuca rządowi brak skutecznej ochrony granic. Lider partii Vox Santiago Abascal nazwał wydarzenia "inwazją", oskarżając gabinet o doprowadzenie do obecnej sytuacji.
Problem wykracza jednak poza granice Hiszpanii. Premier Włoch Giorgia Meloni oraz minister spraw zagranicznych Antonio Tajani zaapelowali o rozważenie zamknięcia strefy Schengen dla Hiszpanii, argumentując, że Madryt nie zdołał skutecznie ochronić zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Hiszpański rząd stanowczo odrzucił te zarzuty i wezwał ambasadora Włoch na rozmowy.
Do sprawy odniosła się również Komisja Europejska. Jej przewodnicząca Ursula von der Leyen oceniła, że obrazy napływające z Ceuty są nie do zaakceptowania, podkreślając, że wjazd na terytorium Unii Europejskiej musi odbywać się zgodnie z obowiązującymi zasadami. Komisarz UE ds. migracji Magnus Brunner zadeklarował gotowość zwiększenia wsparcia dla Hiszpanii, w tym poprzez zaangażowanie Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej Frontex.
Według hiszpańskich i marokańskich mediów jedną z głównych przyczyn gwałtownego wzrostu liczby prób przekroczenia granicy była fala dezinformacji rozpowszechnianej w mediach społecznościowych. Po lipcowym orzeczeniu hiszpańskiego Sądu Najwyższego dotyczącym zasad deportacji migrantów w internecie zaczęły pojawiać się fałszywe informacje sugerujące, że morska granica w Ceucie została otwarta, a osoby, które dotrą na hiszpańską plażę, nie będą mogły zostać wydalone.
Według śledczych i lokalnych mediów za rozpowszechnianiem tych przekazów mogły stać siatki przemytników ludzi, które wykorzystywały media społecznościowe do zachęcania kolejnych osób do nielegalnej podróży. Przez kilka tygodni w marokańskich miastach przygranicznych miały tworzyć się grupy gotowe do jednoczesnego przekroczenia granicy. Gdy tysiące ludzi ruszyły w kierunku morza, sytuacja wymknęła się spod kontroli, prowadząc do największego kryzysu migracyjnego w Ceucie od 2021 roku i jednego z najpoważniejszych wyzwań dla zewnętrznych granic Unii Europejskiej w ostatnich latach.