Szczątki pracownicy laboratorium atomowego Los Alamos zidentyfikowane po niemal roku poszukiwań
Tragiczne zakończenie sprawy zaginięcia Melissy Casias. Szczątki 53-latki, asystentki administracyjnej w prestiżowym Narodowym Laboratorium Los Alamos, zostały oficjalnie zidentyfikowane po tym, jak w maju odnalazł je turysta w Lesie Narodowym Carson.
Casias zaginęła 26 czerwca 2025 roku. Kobieta nie pojawiła się w pracy ani nie wróciła do domu po wizycie u córki. Zaniepokojona rodzina zgłosiła zaginięcie po tym, jak odkryła, że kobieta zostawiła w domu wszystkie swoje rzeczy osobiste, w tym torebkę, dokumenty i telefony komórkowe.
28 maja turysta natknął się na ludzkie szczątki w trudno dostępnym terenie leśnym. W pobliżu znaleziono również broń palną. Biuro Śledcze Stanu Nowy Meksyk potwierdziło tożsamość zmarłej. Śledztwo wciąż trwa, a przyczyna i okoliczności śmierci nie zostały jeszcze ustalone.
Sprawa napędza teorie spiskowe
Zaginięcie Casias stało się jednym z głównych elementów szeroko komentowanej w internecie teorii spiskowej dotyczącej serii tajemniczych zgonów i zaginięć osób związanych z amerykańskim światem nauki. Teorie łączą ze sobą co najmniej dziesięć przypadków, w tym pracowników różnych placówek badawczych – od laboratoriów jądrowych, przez sektor kosmiczny, po farmację.
Los Alamos to laboratorium o szczególnej renomie – to właśnie tam podczas II wojny światowej opracowano pierwszą bombę atomową, a obecnie prowadzone są kluczowe badania nad bronią jądrową Stanów Zjednoczonych.
Sprawa przybrała na sile na tyle, że Komisja Nadzoru Izby Reprezentantów oraz FBI ogłosiły wszczęcie własnych śledztw. Do tematu odniósł się również prezydent Donald Trump, nazywając serię zaginięć i zgonów "całkiem poważnymi sprawami".
Rodziny zaprzeczają spiskom
Krewni ofiar konsekwentnie odrzucają sensacyjne teorie. Podkreślają, że w wielu przypadkach przyczyny śmierci były naturalne (np. zawał serca) lub tragiczne, ale wyjaśnione (samobójstwo). W jednym z przypadków sąsiadowi postawiono już zarzuty zabójstwa.
"Uważam, że to kompletna bzdura" – mówiła wcześniej wdowa po jednym z naukowców. Rodziny podkreślają, że plotki tylko pogłębiają ich ból i cierpienie.
Rodzina Melissy Casias wydała krótkie oświadczenie: "To wiele do przetworzenia. Nasze serca są ciężkie i zamierzamy nadal szukać odpowiedzi, aby wymierzyć sprawiedliwość."
Sprawa pozostaje otwarta. Policja potwierdziła, że teren, na którym znaleziono szczątki, był już wcześniej przeszukiwany.