Pies był wypuszczony około godziny 9 i jakimś cudem wybiegł poza teren. On twierdzi, że rano poszedł biegać, a pies się rzucił na niego, a więc oddał cztery strzały - powiedział właściciel psa, pan Michał, który poddał w wątpliwość zeznania 36-latka.
Jak podkreśla, łuski znaleziono w innym miejscu niż truchło zwierzęcia. Policja zabezpieczyła broń, na którą sprawca miał pozwolenia.
Dla mnie jest szokujące, że chłopak miał pozwolenie na broń, bo niejednokrotnie za dzieciaka strzelał do nas z wiatrówki, także taki człowiek nie powinien mieć w ogóle broni - powiedział pan Michał.