Na razie władze gminy na własny koszt ogrodziły kawałek ziemi i zapędziły krowy w jedno miejsce. Zwierzęta są tam karmione i pojone, a ich los ma się ostatecznie rozstrzygnąć w najbliższym czasie.
Te krowy to nierozwiązany problem od lat. One czyniły szkody, zagrażały bezpieczeństwu ludzi, powodowały wypadki drogowe, a właściciel nie reagował na wezwania inspekcji weterynaryjnej, na nasze rozmowy, bo my osobiście interweniowaliśmy w tym zakresie. Nie może być tak, że stado krów wchodzi na cudzą posesję i terroryzuje mieszkańców - mówi Aleksander Szperka, zastępca wójta gminy Deszczno.
Jak tłumaczy Edyta Siwicka, powiatowy lekarz weterynarii w Gorzowie Wielkopolskim, decyzja o eksterminacji krów wynikła z zaniedbań właściciela.
Jeżeli zwierzęta nie są oznakowane, to nie ma możliwości przeprowadzenia badań, ponieważ nie wiadomo, do jakiej sztuki ten wynik badania odnieść - powiedziała Edyta Siwicka.
Sprawą zainteresowali się aktywiści, którzy przekonują, że pieniądze, które zostaną wydane na zabicie zwierząt, można przeznaczyć na opiekę nad nimi.