Mężczyzna podczas przesłuchania tłumaczył, że dziecko było niegrzeczne i go denerwowało.
Okazuje się, że rodzina nie była objęta procedurą niebieskiej karty, ale była znana pracownikom Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Pracownicy MOPS-u kilka razy bez zapowiedzi odwiedzili rodzinę, zebrali wywiad w przedszkolu, do którego uczęszczał chłopiec, rozmawiali też z rodzicami mężczyzny, jego partnerki i sąsiadami, ale nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości.
Jak informuje dyrektor MOPS-u w Kamiennej Górze Beata Wrzesińska, dzieci trafiły do rodzin zastępczych.