"Strzelał do kaczek z auta w okresie ochronnym" – 48‑letni myśliwy z Opola Lubelskiego grozi 5 lat więzienia
48-letni mieszkaniec powiatu opolskiego zosta ł zatrzymany przez policję po tym, jak oddawał strzały do kaczek z samochodu – w dodatku w czasie, gdy ptactwo to jest objęte całkowitym okresem ochronnym. Mężczyzna nie zgłosił polowania, a całe zdarzenie nagrał świadek. Teraz grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności i postępowanie dyscyplinarne w Polskim Związku Łowieckim.
Do incydentu doszło 1 lutego. Policjanci z Komendy Powiatowej w Opolu Lubelskim otrzymali pilne zawiadomienie od Polskiego Związku Łowieckiego. Informacja była konkretna: ktoś strzela do chronionych kaczek z pojazdu mechanicznego, co jest rażącym naruszeniem prawa łowieckiego. Do zgłoszenia dołączono nagranie wideo – dzięki niemu śledczy szybko ustalili tożsamość sprawcy.
W miniony weekend funkcjonariusze zatrzymali 48-latka. Jak wynika z ustaleń, to właśnie on siedział za kierownicą i oddawał strzały z broni myśliwskiej do kaczek. Towarzyszący mu 46-latek również był w samochodzie, ale nie oddawał strzałów – jego rola jest nadal wyjaśniana.
Mężczyzna usłyszał zarzut naruszenia przepisów o ochronie zwierząt łownych (art. 35 ust. 1a ustawy Prawo łowieckie w zw. z art. 35 ust. 3) – polował w okresie ochronnym i wszedł w posiadanie tuszki zwierzęcia objętego ochroną gatunkową. Grozi mu kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Dodatkowo myśliwy odpowie przed rzecznikiem dyscyplinarnym Polskiego Związku Łowieckiego – grozi mu utrata członkostwa w PZŁ i zakaz wykonywania polowań na wiele lat.
Policja przypomina, że okres ochronny dla kaczek (w tym krzyżówek, cyraneczek i innych gatunków) trwa zazwyczaj od połowy marca do końca sierpnia – w 2026 roku zakaz obowiązuje do 15 sierpnia włącznie. Strzelanie do nich jest zabronione przez cały ten czas, a dodatkowo polowanie z pojazdu mechanicznego jest surowo zabronione przez cały rok.
Sprawa wywołała duże oburzenie wśród lokalnych kół łowieckich i ekologów – podkreślają oni, że takie zachowania nie tylko łamią prawo, ale też podważają etykę całego środowiska myśliwskiego. Śledztwo trwa – prokuratura bada, czy 46-letni pasażer auta również ponosi odpowiedzialność.