"Puste dystrybutory i ceny blisko 3 dolarów – Australia pogrąża się w kryzysie paliwowym"
Australia zmaga się z poważnym kryzysem paliwowym, którego skutki odczuwają już tysiące kierowców. W ostatnich dniach setki stacji benzynowych w całym kraju – szczególnie w stanie Wiktoria, Nowej Południowej Walii i Queensland – zgłosiły brak przynajmniej jednego rodzaju paliwa. W niektórych regionach kierowcy stoją w długich kolejkach lub wracają z pustym bakiem.
Według danych przekazanych przez ministra energii Chrisa Bowena, w Nowej Południowej Walii aż 289 stacji nie miało co najmniej jednego rodzaju paliwa, w tym 164 bez diesla. W Wiktorii problem dotknął 109 placówek, a w Queensland odnotowano znaczące braki diesla i benzyny bezołowiowej. Sytuacja jest szczególnie trudna na terenach regionalnych i wiejskich.
Przyczyną kryzysu jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie (wojna z Iranem), która zakłóciła dostawy ropy do azjatyckich rafinerii – głównego źródła importowanego paliwa dla Australii. Kraj importuje ponad 80% benzyny, diesla i paliwa lotniczego. Sześć tankowców zmierzających do Australii zostało zawróconych lub odwołanych, a rafinerie w Singapurze i Malezji zmniejszyły produkcję.
Ceny poszybowały w górę. Średnia cena benzyny bezołowiowej w stolicach stanów przekroczyła już 2,30–2,50 AUD za litr, a w niektórych miejscach diesla sięga nawet 2,99–3,00 AUD. To jeden z najszybszych wzrostów cen paliw w krajach rozwiniętych od początku konfliktu.
Rząd federalny zareagował kilkoma krokami:
- Zwolnił tymczasowo normy jakości diesla na sześć miesięcy (co ma dodać ok. 100 milionów litrów paliwa miesięcznie).
- Wprowadził na rynek część rezerw strategicznych (ok. 20% zapasów, czyli setki milionów litrów).
- Podpisał umowę z Singapurem na zwiększenie dostaw.
Mimo to eksperci ostrzegają, że Australia ma bardzo niskie rezerwy – zaledwie ok. 30–39 dni normalnego zużycia benzyny i diesla. Panic buying (zakupy na zapas) dodatkowo pogłębia problem, a w niektórych regionach popyt wzrósł nawet o 100–238%.
Kryzys uderza najmocniej w rolników, przewoźników i logistykę. Eksperci prognozują znaczny wzrost cen żywności (nawet o 50% w niektórych kategoriach) oraz zakłócenia w dostawach towarów. Pojawiają się też głosy o możliwym racjonowaniu paliwa (w przeszłości rozważano m.in. limit 40 dolarów na tankowanie).
Rząd podkreśla, że nie ma ogólnokrajowego braku paliwa, a problemy są "lokalne i tymczasowe". Jednocześnie opozycja i branża transportowa krytykują długoletnie zamykanie rafinerii (z ośmiu w 2005 roku zostało tylko dwie) i zbyt duże uzależnienie od importu.
Sytuacja jest dynamiczna. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa dłużej, Australia może stanąć przed najpoważniejszym kryzysem paliwowym od lat 70. Kierowcy są proszeni o rozsądne tankowanie i unikanie panic buying.
Australia ma ogromne zasoby ropy łupkowej (teoretycznie wystarczające na ponad 40 lat), ale ich eksploatacja jest ograniczona, a kraj nadal pozostaje mocno zależny od importu rafinowanych produktów.