Kuba bez paliwa. Kraj pogrąża się w ciemności, a szpitale i szkoły przestają działać
Kuba znalazła się w jednym z najpoważniejszych kryzysów energetycznych od lat. Władze kraju poinformowały, że całkowicie wyczerpały się zapasy oleju napędowego oraz oleju opałowego, co doprowadziło do dramatycznych problemów z dostawami energii elektrycznej i sparaliżowało funkcjonowanie wielu instytucji.
Minister energii Kuby, Vicente de la O Levy, w rozmowie z państwowymi mediami przyznał, że sytuacja systemu energetycznego jest "krytyczna". Jak podkreślił, kraj praktycznie nie posiada już paliw potrzebnych do utrzymania elektrowni. Jedynym częściowym źródłem energii pozostaje gaz wydobywany z krajowych odwiertów, którego produkcję udało się zwiększyć.
W efekcie mieszkańcy Hawany oraz innych regionów wyspy muszą mierzyć się z wielogodzinnymi przerwami w dostawie prądu. W niektórych częściach stolicy energia elektryczna znika nawet na 20–22 godziny dziennie. Narastające problemy doprowadziły już do protestów mieszkańców, którzy wyszli na ulice, sprzeciwiając się ciągłym blackoutom i pogarszającym się warunkom życia.
Kryzys uderza w kluczowe sektory funkcjonowania państwa. Szpitale mają ogromne trudności z normalnym działaniem, część szkół i urzędów została zamknięta, a problemy dotknęły również branżę turystyczną, będącą jednym z najważniejszych filarów kubańskiej gospodarki.
Hawana od lat opierała swoje dostawy paliwa głównie na imporcie z Wenezueli i Meksyku. Jednak sytuacja zmieniła się po działaniach administracji prezydenta Donald Trump, która zagroziła sankcjami i cłami wobec państw wysyłających paliwo na Kubę. Według władz w Hawanie to właśnie amerykańska blokada gospodarcza jest główną przyczyną obecnego kryzysu.
W ostatnich dniach napięcia między oboma krajami ponownie wzrosły. Stany Zjednoczone zaoferowały Kubie pomoc humanitarną o wartości 100 milionów dolarów, jednak wokół propozycji pojawiły się sprzeczne informacje. Sekretarz stanu USA Marco Rubio stwierdził, że Kuba odrzuciła ofertę wsparcia. Hawana temu zaprzeczyła.
Amerykański Departament Stanu zapewnił, że pomoc mogłaby zostać przekazana za pośrednictwem Kościoła Katolickiego oraz organizacji humanitarnych. Jednocześnie Waszyngton zaznaczył, że odpowiedzialność za ewentualne odrzucenie wsparcia spadnie na kubańskie władze.
Dodatkowo Stany Zjednoczone rozszerzyły ostatnio sankcje wobec kubańskich urzędników, oskarżając część z nich o naruszenia praw człowieka. Kubański minister spraw zagranicznych Bruno Rodriguez określił działania USA jako "nielegalne i nadużyciowe".
Mieszkańcy wyspy obawiają się, że jeśli sytuacja energetyczna nie poprawi się w najbliższych tygodniach, kraj może stanąć w obliczu jeszcze większego chaosu gospodarczego i społecznego.