Policja zawiozła półroczne gorączkujące dziecko do szpitala, bo pogotowie odmówiło pomocy
Matka półrocznego dziecka zadzwoniła na pogotowie zgłaszając 40-stopniową gorączkę. Dyspozytor odmówił przysłania karetki argumentując, że sama gorączka nie jest powodem przyjazdu karetki. Matka Mii zadzwoniła na policję, która odwiozła dziecko do szpitala. Sprawę bada już prokuratura.

Zadzwoniłam na numer ratunkowy i całą sytuację przedstawiłam - powiedziała matka Mii.
Dyspozytorzy bronią się jednak, że stan dziecka nie wymagał interwencji karetki pogotowia.
Matka mogła sama z tym dzieckiem jechać do szpitala. Nie było tam stanu bezpośredniego zagrożenia - wyjaśnił Jakub Bonawentura Wakuluk, koordynator Skoncentrowanej Dyspozytorni Medycznej w Poznaniu.
Z pomocą przyszli policjanci, którzy szybko udzielili pomocy.
Kiedy okazało się, że wysoka temperatura nie jest podstawą do zadysponowania karetki, policjanci podjęli decyzję o przetransportowaniu matki i dziecka do szpitala w Wolsztynie - powiedział Wojciech Adamczyk z Komendy Powiatowej w Wolsztynie.