Pociąg Intercity stanął w płomieniach – maszynista, kierownik i konduktorka ugasili ogień gołymi rękami
Groźnie wyglądający pożar podwozia wagonu wstrząsnął w poniedziałek rano stacją w Koluszkach. Pociąg IC relacji Wrocław–Białystok zapalił się tuż po godzinie 10:00, prawdopodobnie na skutek zwarcia w instalacji elektrycznej. Dzięki błyskawicznej reakcji załogi 200 pasażerów bezpiecznie opuściło skład – ale troje kolejarzy musiało trafić do szpitala z powodu zatrucia dymem.
Incydent rozegrał się, gdy pociąg stał na peronie. Najpierw pojawił się dym, potem płomienie buchnęły spod podwozia. Maszynista, kierownik pociągu i konduktorka natychmiast sięgnęli po gaśnice i rzucili się do akcji. Dzięki ich zdecydowanej postawie ogień udało się opanować jeszcze zanim na miejsce dotarły wozy strażackie.
"Działali błyskawicznie i bez wahania – to im zawdzięczamy, że nie doszło do tragedii" – komentują pasażerowie, którzy w panice opuszczali wagony.
Wszyscy 200 podróżnych bezpiecznie ewakuowano na peron. Po ugaszeniu pożaru strażacy sprawdzili cały skład kamerą termowizyjną i czujnikami wielogazowymi – nie stwierdzono już zagrożenia. Pasażerowie kontynuowali podróż innym podstawionym składem.
Troje pracowników kolei – maszynista, kierownik i konduktorka – skarżyli się na duszności, kaszel i złe samopoczucie. Wszyscy zostali przewiezieni do szpitala w Brzezinach. Na szczęście ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Przyczyna pożaru nie jest jeszcze ostatecznie ustalona – najprawdopodobniej doszło do zwarcia w instalacji elektrycznej. Prokuratura i kolejowe służby techniczne prowadzą szczegółowe śledztwo.