Historia Francisa Clifforda Smitha rozpoczęła się w 1949 roku w Connecticut. Mężczyzna miał wówczas 24 lata, gdy doszło do zabójstwa Grovera Harta, nocnego stróża pracującego w klubie żeglarskim.
Rok później Smith został uznany za winnego morderstwa pierwszego stopnia. Sąd skazał go na karę śmierci.
Osiem razy czekał na egzekucję
Smith konsekwentnie utrzymywał, że jest niewinny. Z biegiem lat wokół sprawy pojawiało się coraz więcej pytań. Niektórzy świadkowie mieli wycofać swoje wcześniejsze zeznania, a jeden z więźniów później przyznał się do zabójstwa.
Dodatkowe wątpliwości wzbudziły również słowa funkcjonariusza, który uczestniczył w przesłuchaniu Smitha. Przed komisją zajmującą się kwestiami ułaskawień miał powiedzieć, że uważa skazanego za niewinnego.
Mimo to Smith przez lata pozostawał w celi śmierci. Aż osiem razy przygotowywano go do wykonania wyroku. Za każdym razem mężczyzna otrzymywał ostatni posiłek, lecz egzekucję ostatecznie odraczano.
W 1954 roku zapadła decyzja o zamianie kary śmierci na dożywotnie więzienie.
Ucieczka, zwolnienie i powrót za kraty
Smith spędził w więzieniu ponad 70 lat, choć w tym czasie zdarzały się krótkie okresy, kiedy przebywał na wolności.
W 1967 roku uciekł z zakładu karnego. Wolnością cieszył się jednak zaledwie 12 dni, zanim został schwytany.
Kilka lat później otrzymał możliwość spędzenia Bożego Narodzenia z rodziną. W Wigilię 1974 roku pozwolono mu opuścić więzienie na jeden dzień. Następnego dnia wrócił za jego mury.
W 1975 roku Smith otrzymał zwolnienie warunkowe. Nie trwało ono jednak długo. Po około dziesięciu miesiącach ponownie trafił w ręce policji. Powodem były drobna kradzież oraz posiadanie broni, co stanowiło naruszenie warunków zwolnienia.
"Ptasiarz z Osborn"
Podczas wieloletniego pobytu w więzieniu Smith zyskał charakterystyczny przydomek – "Ptasiarz z Osborn".
Skąd się wziął? Mężczyzna miał regularnie wynosić z więzienia kawałki chleba i dokarmiać nimi ptaki. Pracownicy systemu penitencjarnego zapamiętali go właśnie z tego nietypowego zajęcia.
Dopiero w 2020 roku, mając już 96 lat, Smith został objęty nadzorowanym zwolnieniem warunkowym. Zamieszkał w placówce przeznaczonej dla starszych osób związanych z systemem penitencjarnym.
Tam zakończyła się jego niezwykła historia. Francis Clifford Smith zmarł we śnie w czerwcu, w wieku 101 lat.
Coraz więcej starszych więźniów
Historia Smitha wpisuje się w szerszy problem, z którym mierzy się amerykańskie więziennictwo. W USA z roku na rok rośnie liczba bardzo starych osadzonych, co oznacza coraz większe wyzwania związane z opieką medyczną i codziennym funkcjonowaniem osób w podeszłym wieku.
Według danych przywoływanych przez BBC liczba więźniów mających co najmniej 55 lat wzrosła w Stanach Zjednoczonych w latach 1991–2021 niemal czterokrotnie.
Eksperci zwracają uwagę, że starzenie się populacji więziennej wymaga nowych rozwiązań, w tym rozwijania zwolnień ze względów medycznych oraz specjalistycznych programów opieki nad najstarszymi osadzonymi. Historia Smitha pokazuje, jak niezwykle długi może być pobyt człowieka za kratami – i jak trudne pytania może pozostawić po sobie wyrok wydany wiele dekad wcześniej.