4-latek sam i boso przy S17! Chłopiec oddalił się z domu, policjanci szukali jego rodziny

4-letni chłopiec samotnie i bez butów spacerował drogą serwisową w pobliżu ruchliwej trasy S17 w powiecie garwolińskim. Na dziecko zwrócił uwagę przypadkowy świadek, który natychmiast powiadomił policję. Funkcjonariusze odnaleźli rodzinę chłopca, a sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny.

policjapolicja
Źródło zdjęć: © policja

Do niepokojącego zdarzenia doszło we wtorkowy wieczór. Po godzinie 19 dyżurny garwolińskiej komendy otrzymał zgłoszenie dotyczące małego dziecka, które samotnie poruszało się w pobliżu drogi ekspresowej S17.

Świadek zauważył 4-latka idącego boso drogą serwisową prowadzącą z Górzna w kierunku Łaskarzewa. Chłopiec znajdował się w rejonie ruchliwej trasy, niedaleko zalesionego terenu.

Nie wiedział, gdzie mieszka

Na miejsce skierowano policyjny patrol. Funkcjonariusze szybko odnaleźli dziecko i otoczyli je opieką.

4-latek nie potrafił powiedzieć policjantom, jak się nazywa, gdzie mieszka ani gdzie znajdują się jego rodzice. Mundurowi starali się uspokoić chłopca i odwrócić jego uwagę. Pokazali mu radiowóz, a nawet uruchomili sygnały świetlne i dźwiękowe.

W tym samym czasie rozpoczęli ustalanie tożsamości dziecka. Sprawdzili również, czy w okolicy nie zgłoszono zaginięcia małoletniego.

Ponad godzina poszukiwań

Policjanci rozpoczęli rozmowy z mieszkańcami okolicznych miejscowości. Funkcjonariusze krok po kroku próbowali ustalić, skąd chłopiec mógł przyjść i gdzie znajduje się jego dom.

Dopiero po ponad godzinie udało się dotrzeć do właściwego adresu.

W domu policjanci zastali matkę 4-latka. Kobieta była trzeźwa. Jak wynika z przekazanych przez nią informacji, nie zauważyła, że jej syn samodzielnie opuścił mieszkanie.

Na szczęście dziecku nic się nie stało

Cała sytuacja mogła zakończyć się tragicznie, szczególnie ze względu na bliskość ruchliwej drogi ekspresowej. Na szczęście chłopiec nie odniósł żadnych obrażeń i bezpiecznie wrócił do domu.

Policjanci przekazali informacje dotyczące zdarzenia do sądu rodzinnego. To właśnie sąd oceni teraz okoliczności, w jakich 4-latek znalazł się sam poza domem, oraz sytuację opiekuńczą dziecka.

W tej historii kluczowa okazała się szybka reakcja przypadkowego świadka. Gdyby nie jego telefon na policję, samotny spacer małego dziecka w pobliżu ruchliwej trasy mógł skończyć się znacznie poważniej.

Wybrane dla Ciebie