Debata na temat ochrony działalności rolniczej nabrała tempa po głośnej sprawie gospodarza spod Łodzi. Szymon Kluka od lat prowadził hodowlę trzody chlewnej. Konflikt z sąsiadami dotyczący uciążliwości związanych z działalnością gospodarstwa zakończył się wieloletnim postępowaniem sądowym.
Rolnik rozpoczął działalność w 2004 roku, a dekadę później uruchomił nową tuczarnię, zwiększając skalę produkcji do około 360 świń w jednym cyklu. Sąsiedzi, którzy kupili swoje działki już po rozpoczęciu działalności gospodarstwa, w 2017 roku wystąpili przeciwko niemu, wskazując m.in. na uciążliwe zapachy. Sprawa zakończyła się niekorzystnie dla hodowcy. Musiał zapłacić ponad 110 tys. zł i ograniczyć część uciążliwości. W 2025 roku Sąd Najwyższy oddalił jego skargę kasacyjną.
Cztery pomysły na ochronę rolników
W odpowiedzi na podobne konflikty powstały cztery projekty regulacji – rządowy, prezydencki oraz propozycje Konfederacji i PiS.
Rząd chce przede wszystkim zwiększyć świadomość osób kupujących nieruchomości na terenach wiejskich. Jednym z pomysłów jest obowiązek złożenia przed notariuszem oświadczenia, że nabywca zna specyfikę takiego sąsiedztwa i liczy się z typowymi konsekwencjami prowadzenia działalności rolniczej.
Zmiany mają również doprecyzować, że normalne prace gospodarskie nie powinny być automatycznie traktowane jako zakłócanie ciszy nocnej. Oznaczałoby to, że rolnik wykonujący konieczne prace polowe, np. podczas żniw, nie byłby traktowany jak osoba naruszająca przepisy tylko dlatego, że maszyny pracują późnym wieczorem.
Planowane jest także doprecyzowanie Kodeksu cywilnego tak, aby typowa działalność rolnicza była uznawana za normalne korzystanie z nieruchomości.
Prezydent proponuje jeszcze dalej idące rozwiązania
Własną ustawę przygotował również prezydent Karol Nawrocki. Jego propozycja zakłada mocniejsze zabezpieczenie gospodarstw przed roszczeniami związanymi z typowymi następstwami produkcji rolnej.
Projekt przewiduje m.in. wprowadzenie obowiązkowej mediacji przed skierowaniem konfliktu do sądu. Ograniczenie działalności gospodarstwa miałoby być środkiem ostatecznym, stosowanym przede wszystkim w sytuacjach, gdy działalność rzeczywiście powoduje zagrożenie dla zdrowia ludzi lub środowiska.
"Dziedzictwo sensoryczne wsi"
Jeszcze bardziej nietypowe rozwiązanie znalazło się w projekcie Konfederacji. Autorzy chcą wprowadzić do przepisów pojęcie "dziedzictwa sensorycznego wsi".
Chodzi o charakterystyczne zapachy i dźwięki związane z rolnictwem. Jeżeli gospodarstwo działa zgodnie z prawem i lokalnymi zasadami, takie emisje miałyby być objęte szczególną ochroną i nie byłyby automatycznie uznawane za naruszenie praw sąsiadów.
Podobne rozwiązanie funkcjonuje już we Francji, gdzie od 2021 roku charakterystyczne dźwięki i zapachy terenów wiejskich zostały uznane za element lokalnego dziedzictwa.
Projekt PiS również zakłada większą ochronę gospodarstw. Przy ocenie hałasu czy zapachów trzeba byłoby brać pod uwagę rolniczy charakter danego terenu. Sama późniejsza zmiana sposobu zagospodarowania sąsiednich działek nie miałaby automatycznie oznaczać konieczności ograniczenia wcześniej legalnie prowadzonej działalności rolniczej.
Wieś coraz bardziej popularna. To źródło konfliktów?
Problem staje się coraz bardziej widoczny, ponieważ polska wieś szybko się zmienia. Coraz więcej osób przeprowadza się poza miasta, szukając większej przestrzeni, spokoju i kontaktu z naturą.
Według danych GUS w 2025 roku dodatnie saldo migracji na terenach wiejskich wyniosło 36,1 tys. osób. Rok wcześniej było to 42,4 tys., podczas gdy w 2000 roku zaledwie 4,2 tys.
Nowi mieszkańcy często oczekują ciszy i spokojnego otoczenia. Tymczasem dla rolników wieś jest przede wszystkim miejscem pracy. Traktory, kombajny, hodowla zwierząt czy nawożenie pól są elementem codziennego funkcjonowania gospodarstw.
To właśnie na styku tych dwóch oczekiwań dochodzi do coraz większej liczby konfliktów.
Ceny działek mogą się zmienić
Planowane przepisy mogą mieć również bezpośrednie przełożenie na rynek nieruchomości. Eksperci wskazują, że działki znajdujące się bezpośrednio przy intensywnie działających gospodarstwach mogą stracić na atrakcyjności.
Deweloperzy mogą natomiast ostrożniej podchodzić do inwestowania w miejscach, gdzie w bezpośrednim sąsiedztwie funkcjonują duże gospodarstwa rolne. Potencjalni nabywcy będą musieli dokładniej analizować nie tylko samą działkę, ale również charakter otaczającego ją terenu.
Z drugiej strony większa ochrona działalności rolniczej może ograniczyć liczbę sytuacji, w których właściciel gospodarstwa jest zmuszany do zmiany sposobu prowadzenia działalności z powodu pojawienia się nowych sąsiadów.
Gdzie kończy się prawo do spokoju, a zaczyna prawo do pracy?
Przed ustawodawcami stoi trudne zadanie. Z jednej strony mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że ich nieruchomości nie będą narażone na ponadnormatywny hałas, zapachy czy inne uciążliwości. Z drugiej – rolnik powinien mieć możliwość prowadzenia legalnej działalności, która często wymaga pracy także w godzinach, gdy większość osób odpoczywa.
18 sierpnia rząd ma rozpocząć kolejny etap prac nad przepisami. Ostateczny kształt nowych regulacji może więc zdecydować o tym, jak w przyszłości będą rozstrzygane spory między gospodarstwami a ich nowymi sąsiadami – a także wpłynąć na to, które wiejskie działki będą najbardziej atrakcyjne dla kupujących.