Odeszła w wieku 113 lat. Jadwiga Żak-Stewart – najstarsza Polka powtarzała: "Trzeba być dobrym dla innych, wtedy życie jest ok"
W poniedziałek rano Urząd Miasta Łodzi poinformował o śmierci Jadwigi Żak-Stewart – najstarszej mieszkanki Łodzi i najstarszej Polki. Miała 113 lat."Niestety, zmarła pani Jadwiga Żak-Stewart, najstarsza Polka i Łodzianka. Miała 113 lat" – napisał magistrat na swoim profilu na Facebooku. Podobny wpis zamieścił również radny Marcin Gołaszewski, przypominając niezwykłą drogę życiową zmarłej.
Jadwiga Żak-Stewart urodziła się w 1912 roku w Warszawie, która wówczas należała jeszcze do Imperium Rosyjskiego. Gdy wybuchła I wojna światowa, miała zaledwie 2 lata. Gdy zaczynała się II wojna światowa – była już mężatką i miała 27 lat. Przeżyła odrodzenie Polski po 123 latach zaborów, dramat okupacji hitlerowskiej (o której – jak podkreślają bliscy – nigdy nie chciała mówić), powojenną odbudowę, stan wojenny i przemiany ustrojowe po 1989 roku.
Do Łodzi przeprowadziła się w 1946 roku. Po wprowadzeniu stanu wojennego wyjechała razem z rodziną do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracowała w szpitalu. Do rodzinnego miasta wróciła dokładnie na setne urodziny i pozostała w nim do końca życia.
Do późnej starości zachowywała niezwykłą energię i pogodę ducha. Samochód prowadziła aż do 84. roku życia. Nawet w wieku 112–113 lat poruszała się samodzielnie, chętnie rozmawiała – również po angielsku – i z uśmiechem przyjmowała odwiedzających. Jej życiową maksymą, którą powtarzała niemal każdemu, było proste zdanie:
"Trzeba być dobrym dla innych. Wtedy życie jest ok!"
Pod koniec życia mieszkała w Domu Pomocy Społecznej w Łodzi. Bardzo lubiła słodycze – szczególnie Ptasie Mleczko – i drobne przyjemności codzienności.
Śmierć Jadwigi Żak-Stewart zamyka jeden z najbardziej niezwykłych rozdziałów w historii Łodzi XX i XXI wieku. Była świadkiem niemal całego minionego stulecia – od carskiej Warszawy, przez dwie wojny światowe, PRL, stan wojenny, transformację ustrojową, aż po współczesną Polskę.