Do zdarzenia doszło rano na Mokotowie. Policjanci otrzymali zgłoszenie o awanturze pomiędzy kierowcą świadczącym przewóz osób a jego pasażerami.
Z relacji kierowcy wynikało, że po zakończeniu kursu dwóch mężczyzn wysiadło z samochodu, ale nie zapłaciło pełnej kwoty za przejazd. Kiedy zaczęli się oddalać, kierowca sięgnął po telefon i rozpoczął nagrywanie jednego z nich.
To najwyraźniej jeszcze bardziej zaostrzyło sytuację. Jeden z pasażerów wrócił do kierowcy, wyrwał mu telefon z ręki, po czym rzucił urządzeniem o ziemię. Następnie oddalił się z miejsca zdarzenia.
Policjanci szybko ustalili, gdzie jest podejrzany
Funkcjonariusze mokotowskiego Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego rozpoczęli poszukiwania mężczyzny. Na podstawie przekazanego przez pokrzywdzonego rysopisu oraz zebranych informacji ustalili miejsce, w którym mógł przebywać podejrzany.
Policjanci dotarli do jednego z mieszkań w pobliżu miejsca zdarzenia. Zastali tam 24-latka odpowiadającego opisowi. Mężczyzna przyznał, że uczestniczył w całym zajściu.
Jak tłumaczył, zdenerwował się, gdy zauważył, że kierowca nagrywa go telefonem. Twierdził również, że obawiał się późniejszego opublikowania swojego wizerunku. Nie uchroniło go to jednak przed odpowiedzialnością za zniszczenie cudzej własności.
Telefon został poważnie uszkodzony
Stan telefonu wskazywał na silne uderzenie. Urządzenie miało między innymi mocno popękany wyświetlacz oraz inne uszkodzenia powstałe w wyniku rzucenia nim o podłoże. Wartość strat została oszacowana na ponad 9 tysięcy złotych.
Podczas zatrzymania policjanci sprawdzili również stan trzeźwości 24-latka. Badanie wykazało ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna trafił do komendy, a następnie został umieszczony w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych.
Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut uszkodzenia mienia. Za czyn z art. 288 § 1 Kodeksu karnego grozi kara nawet 5 lat pozbawienia wolności.