Koniec darmowych płatności w Indiach? UPI może zacząć kosztować. To może zmienić codzienne zakupy milionów ludzi

Indie rozważają zmianę zasad funkcjonowania jednego z najpopularniejszych systemów płatności cyfrowych na świecie. UPI, z którego każdego dnia korzystają setki milionów osób, może przestać być całkowicie bezpłatny dla sprzedawców. Rząd zapewnia jednak, że zwykli użytkownicy nadal nie będą płacić za przelewy.

sztuczna inteligencjasztuczna inteligencja
Źródło zdjęć: © zdjęcie Al

Dla mieszkańców Indii płacenie telefonem stało się czymś zupełnie naturalnym. Wystarczy zeskanować kod QR, zaakceptować transakcję i po chwili pieniądze trafiają do odbiorcy. Bez gotówki, bez terminala i – z perspektywy klienta – bez dodatkowej opłaty.

System Unified Payments Interface, czyli UPI, może jednak wejść w nową fazę.

Niewielka opłata, ogromne pieniądze

Indie otworzyły drogę do wprowadzenia opłat pobieranych od sprzedawców za część transakcji UPI. Jednym z rozważanych wariantów jest MDR na poziomie około 0,3–0,5 proc.

Nie oznacza to jednak, że za każde płatności telefonem zapłaci klient. Według przedstawianych założeń opłaty miałyby dotyczyć wybranych transakcji o wyższej wartości, realizowanych przede wszystkim u większych przedsiębiorców.

Jedna z propozycji zakłada objęcie opłatą transakcji przekraczających 2000 rupii u dużych sprzedawców. Takie płatności stanowią niewielką część liczby wszystkich operacji, ale odpowiadają za zdecydowaną większość ich wartości.

Dzięki temu banki i operatorzy płatności mogliby uzyskać dodatkowe źródło przychodów, którego wartość – według niektórych szacunków – może sięgać nawet miliarda dolarów.

UPI to gigant. Miesiącami liczy się je w miliardach

Skala indyjskiego systemu robi ogromne wrażenie. Tylko w lipcu za pomocą UPI przeprowadzono około 23,6 mld transakcji, których łączna wartość wyniosła blisko 30 bilionów rupii.

Z systemu korzysta już ponad 550 mln osób, a rozwiązanie jest dostępne także w różnych formach poza Indiami.

UPI nie opiera się przy tym na jednej aplikacji. Wspólna infrastruktura pozwala konkurować ze sobą takim firmom jak Google Pay czy PhonePe, jednocześnie umożliwiając ich użytkownikom wykonywanie płatności w tej samej sieci.

To właśnie efekt sieciowy jest jednym z największych atutów UPI.

Najważniejsi mogą okazać się mali sprzedawcy

Sukces UPI nie wynika wyłącznie z ogromnej liczby użytkowników. Kluczową rolę odegrali również sprzedawcy.

Mały sklep, stragan z warzywami czy taksówkarz nie muszą inwestować w terminal płatniczy. Wystarczy wydrukowany kod QR.

Brak prowizji sprawiał natomiast, że przedsiębiorcy nie mieli większego powodu, aby odmawiać klientom płacącym telefonem.

I właśnie tutaj pojawia się największe ryzyko.

Badania ekonomistów Abhinava Motherama i Sharon Buteau wskazują, że większa liczba punktów akceptujących UPI sprzyjała dalszemu rozwojowi systemu. Jeśli więc opłaty zaczną dotyczyć również najmniejszych firm, mogą one ograniczyć zainteresowanie przyjmowaniem płatności cyfrowych.

– Nawet niewielka opłata może mieć znaczenie, jeśli zmieni motywację małych sprzedawców działających przy niskich marżach – wskazuje Motheram.

Ktoś musi zapłacić za działanie systemu

Problem polega na tym, że choć UPI dla użytkownika wygląda na darmowe, jego utrzymanie kosztuje ogromne pieniądze. Potrzebna jest infrastruktura serwerowa, obsługa rozliczeń, zabezpieczenia przed oszustwami i ochrona przed cyberatakami.

Przez lata część kosztów pokrywało państwo, wspierając banki i firmy płatnicze.

Teraz coraz częściej pojawia się pytanie, jak zapewnić finansową stabilność systemu.

Indie patrzą na Brazylię

Podobne rozwiązanie funkcjonuje już w Brazylii. System Pix pozostaje bezpłatny dla osób fizycznych, natomiast przedsiębiorcy mogą być obciążani niewielkimi opłatami.

Nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu ogromnej popularności – korzystają z niego setki milionów użytkowników i miliony firm.

Indie mogą więc spróbować znaleźć podobny kompromis: zachować darmowe płatności dla zwykłych mieszkańców, a jednocześnie pobierać niewielkie opłaty od części przedsiębiorców.

Czy UPI zacznie tracić użytkowników?

Na razie trudno przewidzieć reakcję rynku. Badanie przeprowadzone w 2024 roku przez LocalCircles pokazało jednak, że aż 75 proc. użytkowników deklarowało rezygnację z UPI w przypadku wprowadzenia opłat transakcyjnych, podczas gdy tylko 22 proc. było gotowych je zaakceptować.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że czym innym jest bezpośrednia opłata dla konsumenta, a czym innym prowizja pobierana od dużego sprzedawcy.

Dlatego najważniejsze będzie to, kogo ostatecznie obejmą nowe zasady.

Jeżeli opłaty pozostaną ograniczone do dużych firm i wysokokwotowych transakcji, codzienne korzystanie z UPI może praktycznie się nie zmienić. Jeżeli jednak prowizje zaczną obejmować małe sklepy, ulicznych sprzedawców i mikroprzedsiębiorców, może to uderzyć w jeden z fundamentów cyfrowej rewolucji płatniczej w Indiach.

UPI stoi więc przed kolejnym wielkim testem. System, który odniósł sukces dzięki temu, że był prosty, powszechny i tani, musi teraz znaleźć sposób na finansowanie swojej przyszłości – bez utraty tego, co uczyniło go tak popularnym.

Wybrane dla Ciebie