Nowe zasady mają wejść w życie w lutym. Zamiast dotychczasowego limitu 7 kilogramów bagażu podręcznego każdy pasażer będzie mógł bez dodatkowych kosztów zabrać jedynie niewielką torbę, która zmieści się pod siedzeniem. Osoby chcące umieścić walizkę w schowku nad głową będą musiały wykupić dodatkową usługę, obejmującą także priorytetowe wejście na pokład.
Koszt takiej opcji ma zaczynać się od 25 dolarów australijskich na krótszych trasach, jednak przy lotach międzynarodowych opłata będzie wyższa. Przewoźnik zaznacza, że ceny mogą zmieniać się w zależności od zainteresowania danym połączeniem.
Przedstawiciele Jetstar tłumaczą, że zmiany są efektem analiz oraz opinii pasażerów i załóg. Jak podkreślają, największym problemem podczas odpraw i wejścia na pokład były kontrole wagi bagażu oraz brak wolnego miejsca w schowkach. Nowy system ma usprawnić boarding, ograniczyć opóźnienia i lepiej wykorzystać dostępną przestrzeń.
Linia zapowiada również, że nie będzie już standardowo ważyć bagażu przy bramkach. Jednocześnie apeluje do podróżnych, aby ich walizki nie przekraczały 10 kilogramów, tak aby mogli samodzielnie umieścić je w schowkach.
Decyzja przewoźnika podzieliła internautów. Wielu pasażerów uważa, że linie lotnicze wprowadzają kolejne opłaty za usługi, które do tej pory były standardem. W mediach społecznościowych pojawiły się ironiczne komentarze sugerujące, że następnym krokiem może być pobieranie opłat za korzystanie z toalety na pokładzie.
Nie brakuje jednak osób popierających nowe rozwiązanie. Ich zdaniem dodatkowa opłata ograniczy liczbę dużych walizek zabieranych do kabiny, dzięki czemu łatwiej będzie znaleźć miejsce na niewielkie torby czy kurtki, a proces wchodzenia do samolotu stanie się sprawniejszy.
Podobne zasady od lat obowiązują już u innych tanich przewoźników, takich jak Ryanair czy easyJet. Decyzja Jetstar pokazuje, że linie lotnicze coraz częściej szukają nowych sposobów na zwiększenie przychodów, jednocześnie przekonując pasażerów, że zmiany mają poprawić komfort i organizację podróży.