Jasno powiedziałem po wyborach, że werdykt wyborców biorę za słuszną monetę. To sąd musi ocenić, czy protesty są na tyle poważne, że podważają werdykt wyborców - podkreślił prezydent Warszawy.
Trzaskowski zaznaczył, że nieprawidłowości w tegorocznych wyborach było „o wiele więcej niż do tej pory”. – Protestów są tysiące i wiemy jedno: jeżeli nie byłoby protestów w Sądzie Najwyższym, to PiS przy kolejnych wyborach posunąłby się o krok dalej – dodał.