Kolejny skazany zgłosił się na policję. Wciąż trwają poszukiwania współoskarżonego w sprawie tragedii na Trasie Łazienkowskiej

Śledztwo i proces dotyczące jednego z najgłośniejszych wypadków drogowych ostatnich lat w Polsce wciąż mają swój dalszy ciąg. Po ogłoszeniu wyroków wobec osób oskarżonych o pomoc Łukaszowi Żakowi w uniknięciu odpowiedzialności karnej kolejny ze skazanych zgłosił się do odbycia tymczasowego aresztu. Policja nadal prowadzi jednak poszukiwania trzeciego mężczyzny, który nie stawił się zgodnie z decyzją sądu.

więzienie, areszt fot. poglądowawięzienie, areszt fot. poglądowa
Źródło zdjęć: © pixabay

Stołeczni funkcjonariusze poinformowali, że na komisariat zgłosił się Damian J., jeden z współoskarżonych w procesie dotyczącym tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Mężczyzna został zatrzymany w związku z postanowieniem sądu o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania.

Kilka dni wcześniej taki sam krok wykonał Kacper K., który również sam zgłosił się na policję. Po zatrzymaniu został osadzony w zakładzie karnym. Na wolności pozostaje natomiast Mikołaj N., którego policjanci wciąż poszukują. Według służb mężczyzna przestał stawiać się na policyjne dozory.

Decyzja o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec trzech współoskarżonych zapadła po ogłoszeniu nieprawomocnego wyroku przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Sędziowie uznali, że wysokie kary orzeczone wobec oskarżonych uzasadniają zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego do czasu prawomocnego zakończenia sprawy.

Damian J. oraz Mikołaj N. zostali skazani na cztery lata pozbawienia wolności za poplecznictwo i nieudzielenie pomocy. Surowszy wyrok – pięciu lat więzienia – usłyszał Kacper K., właściciel wypożyczalni samochodów, z której pochodziły pojazdy wykorzystywane przez uczestników zdarzenia. Oprócz kary więzienia sąd orzekł wobec niego także sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów.

W ocenie śledczych i sądu wszyscy skazani pomagali Łukaszowi Żakowi po tragicznym wypadku. Mieli uczestniczyć w organizowaniu jego ucieczki z Polski, zacierać ślady oraz nie udzielić pomocy osobom poszkodowanym bezpośrednio po zderzeniu.

Główny oskarżony, Łukasz Żak, został skazany na 20 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł również wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. O możliwość warunkowego przedterminowego zwolnienia będzie mógł ubiegać się dopiero po odbyciu 15 lat kary.

Do tragicznego wypadku doszło 15 września 2024 roku na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej. W wyniku zderzenia volkswagena z fordem zginął 37-letni pasażer drugiego samochodu. Ranne zostały jego żona oraz dwoje małych dzieci, a także pasażerka podróżująca volkswagenem.

Według ustaleń śledztwa Łukasz Żak prowadził samochód pod wpływem alkoholu i poruszał się z prędkością około 226 km/h, mimo że na tym odcinku obowiązuje ograniczenie do 80 km/h. Biegli ustalili również, że w chwili jazdy trzymał w ręku telefon komórkowy i nagrywał swoją podróż.

Po wypadku miał otrzymać pomoc od znajomych, którzy umożliwili mu ucieczkę z kraju. Ostatecznie został zatrzymany w niemieckiej Lubece na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i przekazany polskim organom ścigania.

Sprawa nadal pozostaje otwarta. Wyroki wydane przez sąd pierwszej instancji są nieprawomocne, a policja kontynuuje działania zmierzające do zatrzymania ostatniego poszukiwanego współoskarżonego.

Wybrane dla Ciebie