Katastrofalne trzęsienie ziemi w Kolumbii. Dziesiątki ofiar, zawalone budynki i ludzie pod gruzami

Kolumbia mierzy się ze skutkami jednego z najsilniejszych trzęsień ziemi w ostatnim czasie. Wstrząs o magnitudzie 7,4 objął znaczną część kraju, powodując zawalenia budynków, ewakuacje i zakłócenia w transporcie lotniczym. Według dotychczasowych informacji zginęło co najmniej 60 osób. Ratownicy poszukują ludzi uwięzionych pod gruzami, dlatego tragiczny bilans może jeszcze wzrosnąć.

fot. poglądowafot. poglądowa
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Trzęsienie ziemi rozpoczęło się o godzinie 7:34 czasu miejscowego, czyli o 14:34 czasu polskiego. Jak podały kolumbijskie służby, cytowane przez agencję Reutera, epicentrum znajdowało się w pobliżu San Jose del Palmar w departamencie Chocó, w zachodniej części kraju. Ognisko wstrząsu zlokalizowano na głębokości około 96 kilometrów.

Siła trzęsienia była odczuwalna daleko poza rejonem epicentrum. Ziemia zatrzęsła się m.in. w Bogocie i Medellín, a doniesienia o odczuwalnych wstrząsach napływały nawet z terenów znajdujących się w pobliżu granicy z Wenezuelą.

Najtragiczniejsze informacje dotyczą departamentu Risaralda. Jego gubernator poinformował o co najmniej 40 ofiarach śmiertelnych. W samej Pereirze władze potwierdziły śmierć przynajmniej 18 osób. Kolejne dwie osoby zginęły w Manizales.

Służby podkreślają, że są to dane wstępne. W kilku miastach trwają akcje poszukiwawcze, a informacje z poszczególnych regionów nadal spływają do krajowych instytucji odpowiedzialnych za reagowanie kryzysowe.

Szczególnie trudna sytuacja panuje w Cali. Według burmistrza miasta Alejandro Edera zawaliło się tam co najmniej 20 budynków. Pod gruzami znajdują się ludzie, których próbują odnaleźć zespoły ratownicze.

Lokalne siły okazały się niewystarczające wobec skali katastrofy. Władze Cali poprosiły Bogotę i Medellín o skierowanie dodatkowych ratowników i wsparcia niezbędnego do prowadzenia poszukiwań.

Poważne szkody odnotowano również w Chocó, czyli departamencie położonym najbliżej epicentrum. Gubernatorka Nubia Carolina Cordoba-Curi przekazała, że ze stolicy regionu – Quibdo – docierają informacje o rannych i mocno uszkodzonych budynkach.

Wstrząs wywołał niepokój także setki kilometrów dalej. Przebywająca w Medellín polska przewodniczka Dominika Żółkowska mówiła w rozmowie z Radiem RMF24, że drżenie ziemi było bardzo wyraźne i utrzymywało się przez około 40-50 sekund.

W części budynków zarządzono ewakuacje. Mieszkańcy wychodzili na ulice, obawiając się o bezpieczeństwo konstrukcji oraz kolejnych wstrząsów.

A te nadal mogą wystąpić. Przed wstrząsami wtórnymi ostrzegają m.in. władze Chocó, Cali i Pereiry. Mogą one stanowić dodatkowe zagrożenie zwłaszcza w miejscach, gdzie pierwsze trzęsienie naruszyło konstrukcję budynków.

Katastrofa spowodowała również problemy komunikacyjne. Kolumbijski urząd lotnictwa cywilnego zawiesił operacje lotnicze w Pereirze, Manizales, Quibdo, Armenii, Cartago i Buenaventurze.

Przerwa ma umożliwić specjalistom sprawdzenie infrastruktury portów lotniczych i ocenę, czy wstrząsy nie spowodowały uszkodzeń mogących zagrażać bezpieczeństwu samolotów i pasażerów.

Skala zjawiska jest ogromna. Krajowa agencja odpowiedzialna za reagowanie na katastrofy otrzymała zgłoszenia dotyczące skutków trzęsienia z dziewięciu departamentów. Same wstrząsy odnotowano natomiast we wszystkich 32 stolicach kolumbijskich departamentów.

W wielu miejscach przeprowadzono ewakuacje. Ratownicy koncentrują się obecnie przede wszystkim na przeszukiwaniu ruin, pomocy rannym i sprawdzaniu budynków, które mogą grozić zawaleniem.

Według aktualnego bilansu w katastrofie zginęło co najmniej 60 osób. Liczba ta może jednak wzrosnąć, ponieważ akcje poszukiwawczo-ratownicze w najbardziej zniszczonych miejscach wciąż trwają.

Wybrane dla Ciebie